Kalendarz

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66047
  • Dzisiaj wizyt: 1

topaz

Z branży paliwowej do małej gastronomii

re.store

Miała nastąpić zmiana i tak się stało. Parę tygodni temu zamknięto sklep. Po dziesięciu dniach otworzono ponownie. I parę rzeczy się zmieniło.
Centrala stwierdziła, że zmienimy nazwę (na razie na Re.Store, docelowo na wspominane już Circle K). Oprócz tego poszerzono asortyment (pogubić się można). I dodano serwowanie ciepłych posiłków (na tę chwilę – hod-dogów). I w nich leży pies pogrzebany.
W chwili, kiedy okazało się, że sklep zostanie wyposażony w stoisko z hot-dogami zaczęły pojawiać się wątpliwości: przyjdzie osoba odpowiedzialna tylko i wyłącznie za te hot-dogi? będzie pracować od rana do nocy? hot-dogi będą serwowane w konkretnych godzinach a w pozostałych klient będzie mógł obejść się smakiem? albo, nie daj Boże, dotychczasowa ekipa stanie się odpowiedzialna za te hot-dogi? czyli, osoba, która otwiera sklep, uruchamia także podawanie hot-dogów i osoba, która zamyka sklep serwuje je do samego końca? Pytań było wiele. Tym żyliśmy (Joanna i Irena, ja, Gránnie’a i Brygida /oraz nowozatrudniona Lorraine/). Pierwsze wątpliwości rozwiała centrala wysyłając nas w połowie lipca na szkolenie z przygotowywania rzeczonych hot-dogów.
Pojechaliśmy zwartą ekipą do pobliskiego Athy. Wdzialiśmy czepki, fartuchy, rękawiczki i te siatki na włosy i zostało nam pokazane jak podgrzać kiełbasę na hot-doga (położyć na rozgrzanym blacie), jak podgrzać bułkę (wcisnąć w rozgrzany opiekacz) i jak przyozdobić sprzedaż (dekorując pomidorem, tartym żółtym serem, plasterkiem pepperoni lub /przepis przyszedł z Niemiec/ kapustą kiszoną (sic!) /kapustą kiszoną? w Irlandii? w hot-dogu, którego nazwa brzmi: “Currywürst”? Średnio).
W każdym razie, po przeszkoleniu odesłano nas z powrotem. Zmiany w naszym sklepie dobiegały końca i kiedy nastał pierwszy dzień po wznowieniu działalności, Joanna mnie oddelegowała na pierwszy ogień.
Między siódmą a jedenastą wieczorem ogarniałem sklep. Ze względu na efekt nowości, miejsce było oblegane a hot-dogi cieszyły się popularnością. Pierwszej nocy, ćwicząc niejako na klientach i ucząc się proporcji etc., sprzedałem –naście przysmaków rodem z nowojorskich ulic bądź amerykańskich stadionów (plus Currywürstów, których – cholera – nie spróbowałem parę tygodni wcześniej w Berlinie).

PS

Po skończonym dniu, kiedy nie uda mi się sprzedać wszystkich kiełbas, mam wybór: wyrzucam albo biorę do domu. Zwykle wybieram drugą opcję. W związku z tym, od dwóch tygodni domostwo karmione jest czterema rodzajami grillowanych parówek.

Wpis: 1 533.

Żegnaj, Topaz Portlaoise

Topaz Portlaoise

Minął niecały rok przygody ze sklepem wielobranżowym pozwalającym także na zatankowanie paliwa, żeby ten zamknął swoje podwoje.
W przeciwieństwie do poprzednich przypadków, w tym dokładnie zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ma to nastąpić; z okresu, w którym to się stanie; z tego, jaki firma ma plan ciąg dalszy. Przeistaczamy się w Re.Store by docelowo stać się Circle K. Pierwszy etap procesu transformacji trwać będzie dziesięć dni. Na ten czas dostaliśmy wolne. Mam wakacje.

Wpis: 1 531.

Dwudziestkatrójka

23

Na stacji sprzedaję m.in. papierosy i wymaga się ode mnie, bym sprawdzał czy osoba kupująca jest pełnoletnia. Nie ma z tym większego problemu. Przygodzą klienci już na oko wyglądający na tych powyżej osiemnastego wieku lub tacy, którzy nawet niezapytani pokazują dowód / prawo jazdy / paszport.
Sytuacja zmienia się gdy przychodzą dziewczęta. Po nich rzadko kiedy widać, czy mogą bądź nie mogą kupić wyroby tytoniowe. Ot, taka uroda. Tak było w niedzielę.

Pracowałem wtedy z Dale’em. W pewnym momencie podeszła dziewczyna, co do której nie byłem w stanie stwierdzić czy jest pełnoletnia. Na wszelki wypadek poprosiłem o dowód (dziwnym zbiegiem okoliczności, kobieta poproszona o dowód mimowolnie natychmiast uśmiecha się). Miała dwadzieścia trzy lata. Dostała swoje papierosy. Dale zareagował:
 — Nie byłeś pewien?
 — No nie byłem, wyglądała młodo.
 — Eee… Od razu było widać.
 — Nie było. A tak w ogóle, ile ty masz lat, Dale?
 — Kończę dwadzieścia (…).

I tu leży pies pogrzebany. Dla dwudziestolatka, dwudziestotrzylatka mogła wyglądać „staro”. Dla faceta w kwiecie wieku, niemal dwukrotnie młodsza kobieta zawsze będzie wyglądać świeżo. Może to kwestia kryzysu wieku średniego (choć spodziewałem się go dopiero za jakieś dziesięć lat), ale coraz częściej łapę się na tym, że otaczają mnie coraz młodsze osoby i do coraz większej liczby miejsc przestaję pasować. Mimo iż w duszy wciąż dwójka (zaawansowana dwójka) z przodu, to metryka nie chce kłamać. Jak byk w niej stoi, że jestem z pokolenia „późnego Giereka”.

Koniec końców, „nie stajemy się coraz młodsi”.

Wpis: 1 511.

Pamiętaj o kawie

kawa

Jednym z moich zadań jest przygotowywanie kawy dla klientów. Nie, żebym od razu miał być barristą, ale mam dbać, żeby termos z małą czarną był zawsze pełen a sam płyn gorący. Nic szczególnego. Raz na jakiś czas mam iść na zaplecze, wstawić nowe kawsko, stare wylać, wyczyścić ekspres i na koniec wystawić świeżą kawę na sklep. Żadna filozofia.
Jednak każdy ze współpracowników uczulał mnie na tę część obowiązków.

Najpierw Joanne: „Widzisz? Na dole masz taki kurek. Pamiętaj, żeby w trakcie robienia nowej kawy był zamknięty, bo inaczej wszystko rozleje się po całym zapleczu. A tutaj, widzisz, masz taką klapkę. Pamiętaj, żeby ją otworzyć, bo inaczej kawa rozleje się po termosie i całym zapleczu”.
Drugiego dnia Irene: „Z kawą jest tak, że podstawiasz termos, wymieniasz filtr i wkład i naciskasz przycisk «zaparz». Tylko zwróć uwagę na to, czy ten tutaj kurek na dole jest zamknięty a ta klapka, tutaj na górze, jest otwarta, bo inaczej kawa rozleje się po całym zapleczu”.
W sobotę Jake: „Taa… Kawa, jak kiedyś nie zamknąłem tego kurka albo innym razem nie otworzyłem tej klapki, człowieku, całe zaplecze tonęło w kawie, a sprzątanie tego? Niczym wrzód na dupie, bo nie dość, że musisz ogarnąć bałagan, to w tym samym czasie masz jeszcze zajmować się klientami, sklepem i w ogóle. Pamiętaj, kurek zamykamy, klapkę otwieramy”.
W niedzielę Dale: „Dwie rzeczy, kurek-klapka. Jedną zamykasz, drugą otwierasz…”.
Nie zdążył dokończyć. Przerwałem mu i dopowiedziałem za niego: „… bo inaczej całe zaplecze będzie zalane a sprzątanie tego burdlu skutecznie wybije z rytmu pracy”.

W poniedziałek na pierwszą samodzielną zmianę zastępowałem Jake’a. Chłopak upewnił się, czy zalogowałem się do systemu poprawnie, podpowiedział parę rzeczy i w ramach wspaniałomyślności zaoferował, że wstawi kawę, zanim pójdzie do domu. Podziękowałem uprzejmie i zająłem się klientami.
Gdy nadeszła pora wymienić termosy, poszedłem na zaplecze.
Całe zalane było kawą.

Jake nie otworzył klapki.

Wpis: 1 510.

Klan Conwayów

Pierwszego dnia, gdy szykowałem się już do wyjścia, na stację przyszedł Jake. Było jeszcze parę minut zanim on miał zacząć, a ja skończyć zmianę, zamieniliśmy więc parę słów — głównie uprzejmości i niezobowiązujące pytania.
Dowiedziałem się, że chłopak pracuje w jednym miejscu prawie dwa lata. Że ekipa nie jest zła, a sama praca nie jest trudna czy wymagająca. Oraz paru innych drobiazgów.
Kiedy przyszła moja kolej, opowiedziałem parę słów o sobie — jak znalazłem się w Irlandii, co robiłem wcześniej i w momencie, w którym wspomniałem Xtra-Vision, Jake przerwał mi i zapytał czy pamiętam Lee.

Jak się okazało, Lee jest starszym bratem Jake’a. I jak kiedyś to mnie przypadło przeszkalanie Lee do pracy w XV, tak teraz jego młodszy brat będzie przeszkalał mnie.

Specyfika prowincji. Wszyscy nawzajem znają się lub są spokrewnieni. A że stacja jest miejscem, które — jak się okazało — odwiedzają regularnie, pierwszego dnia trafiłem też na Richie’ego, który powitał mnie jowialnie: „How are you keepin’, my friend?”. „Friend, my ass” pomyślałem sobie tylko, uśmiechnąłem się i zapytałem w czym mogę pomóc.

Wpis: 1 509.