Kalendarz
Wrzesień 2016
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Archiwum
  • Wszystkich wizyt: 66561
  • Dzisiaj wizyt: 2

Mogliby się zdecydować

W Socjalu, w którym bywam regularnie, by wychodzić sobie ewentualną dopłatę do pensji, pracuje kilkoro urzędników. Normalna sprawa. Problem w tym, że każdy z nich twierdzi co innego:
 — Formularze muszą być podstemplowane przez księgowość, podpisane i zwrócone do urzędu we wtorek, środę każdego tygodnia;
 — Formularze muszą być podstemplowane przez księgowość, podpisane i zwrócone do urzędu co tydzień w czwartek, a najpóźniej do południa w piątek;
 — Formularze muszą być podstemplowane przez księgowość, podpisane i zwrócone do urzędu; w przypadku opóźnienia, ewentualna dopłata będzie opóźniona;
 — Formularze? Taaak… wystarczy, że przełożony na miejscu je podpisze, bez stempla też przejdą tylko muszą być składane w terminie;
 — Formularze? Nieee… parafka szefowej i jak masz chwilę, to podrzuć.

Zgłupieć można.

Oczywiście, najbardziej odpowiada mi ostatnia opcja i jej będę się trzymać.

Z innych informacji:
Na początku września w pobliskim Stradbally odbył się któryś już z kolei festiwal Electric Picnic. Mimo, iż w Laois przebywam niemal dekadę, nie byłem na ani jednym. Nauczony „woodstockowstwem”, ani myślę płacić krocie za festiwal. Niemniej jednak, impreza odbywa się rok rocznie i co roku w okolice Portlaoise zjeżdżają tłumy. Obserwując je z perspektywy obecnej pozycji zawodowej, tłumy charakteryzowały się tym, że przed festiwalem pytały o drogę i nabywały zapasy wody i papierosów, a po koncertach przybywały w poszukiwaniu posiłku. W poniedziałek po festiwalu spustoszyły sklep. Nie ostała się jedna butelka napoju, jedna kanapka, jeden batonik energetyczny czy paczka czipsów. Półki wyglądały jak za czasów soc-dobrobytu w PL. Szefowa, zadowolona takim zainteresowaniem (i obrotami), od tamtej pory zamawia podwójne ilości czegoś na ząb i czegoś na gardło. Zdaje się nie przyjmować do wiadomości, że festiwal (a z nim taki popyt) jest raz do roku i teraz co wieczór wyrzucam kilogramy świeżego żarcia. Wiem. To ogólnoświatowa praktyka, tym bardziej w ogólnoświatowej korporacji, ale mimo wszystko jakoś mi się to gryzie, kiedy wypieprzam do śmieci produkty zdatne do spożycia, o których użyteczności decyduje wyblakły nadruk: „use by”.
W piątek wieczór na stację podjechał wesoły samochód z wesołymi ludźmi w środku. Taka pora tygodnia. Wyznaczony wcześniej kierowca, nie tak wesoły, jak reszta jego kompanów, wyszedł z auta, wszedł do sklepu i zapytał: „Sprzedajecie kubeczki? Koniecznie, koniecznie potrzebuję pięciu”. Odpowiedziałem, że nie sprzedajemy, ale nie będę robił tragedii jeśli weźmie np. jedną kawę w sześciu kubkach, w tym w pięciu, które chronić będą go przed poparzeniem. Zrozumiał, wziął kawę, wyszedł. Kawę wylał, kubeczek wyrzucił do kosza. Z pięciokubkową zdobyczą wsiadł do wesołego auta.
Natychmiast przypomniało mi się nasze zwiedzanie Oslo i odwiedzanie restauracji w poszukiwaniu kubków, a najlepiej kubków z lodem. Nie ma to jak zrozumienie potrzeb klienta.

Wpis: 1 514.

2 Odpowiedzi na Mogliby się zdecydować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>