Kalendarz

Lipiec 2015
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66559
  • Dzisiaj wizyt: 8

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2015

Wenezuela w Portlaoise

flaga Wenezueli

Mieszkam na zadupiu, Końcu Końca Świata. Nie to, żebym się z tym pogodził, ale też nie mogę powiedzieć, że robię cokolwiek, żeby wyrwać się stąd. Ot, kryzys wieku średniego i narastająca apatia. Można się przyzwyczaić, szczególnie że niechęć do zmian znacznie przewyższa chęć zmian.

Jedną z niewielu rzeczy, które chce mi się jeszcze robić, jest przygoda z językiem hiszpańskim. Jak zaczęło się te kilka lat temu od life-changing-experience, tak trwa. Co prawda w o wiele mniejszym wymiarze (już nie spędzam kilku godzin dziennie z podręcznikiem i słownikiem; zostało mi słuchanie Radio 3).
Próbowałem zaciągnąć się do szkoły w Portlaoise, ale jako że jest to zadupie, Koniec Końca Świata, niewiele z tego wyszło i straciłem nadzieję, że kiedykolwiek wyjdzie. A zdaję sobie sprawę, że jeśli nie zostałbym poprowadzony przez zawodowego nauczyciela, to samemu już niewiele więcej osiągnę. Sam nie posiadam zmysłu pedagoga. Miotałem się po różnych podręcznikach (a na dodatek, część była po polsku, część po angielsku a część wyłącznie po hiszpańsku).

Aż któregoś razu, całkiem niedawno, znalazłem na Twitterze wiadomość: „Cześć, jestem z Wenezueli, mieszkam w Portlaoise i jestem nauczycielką hiszpańskiego”.
Czego więcej chcieć, pomyślałem sobie. Odpisałem z nadzieją, że wreszcie ktoś pomoże mi uporządkować to, czego do tej pory nauczyłem się, ale przede wszystkim, że w końcu zacznę mówić. Bo co z tego, że słucham, czytam czy piszę, skoro nie mówię? Przecież język służy komunikacji.

Niestety, nauczycielka z Wenezueli napisała, że ze względu na brak perspektyw właśnie ucieka z tego… miasteczka, i jedyne, co w tej chwili może zaoferować, to Skype.
Gdybym chciał rozmawiać przez Skype’a, to już dawno nie unikałbym ludzi z conversationexchange.com czy mylanguageexchange.com a ja mimo wszystko wolałbym tak, jak to raz udało mi się w Dublinie, wyjść do przyjaznego lokalu i tam swobodnie porozmawiać.
Wpis: 1 496.

Walczak „hackuje” telefon

Jakiś czas temu wymieniłem telefon na kolejny. Operator mojej sieci komórkowej stwierdził, że poprzedni mogę odblokować, zdjąć SIM-locka. Udało się i któregoś dnia stwierdziłem, że spróbuję wgrać na niego nowszego Androida, bo czemu nie.
Pogrzebałem w Internecie, poczytałem, jak się za to zabrać i kiedy wydawało mi się, że umiem (będę umiał), spróbowałem.
Kilka prób (dwie nieudane, jedna — jak mi się wydawało udana) i uruchomiłem stary telefon.
Z początku nic nie wyglądało źle. Wydawało mi się, że telefon śmiga i w ogóle, stał się jakiś taki bardziej przystępny. Zadowolony z siebie, z wielkim uśmiechem na ustach, już miałem pogratulować sobie, kiedy zaczęły pokazywać się komunikaty o błędach: „niestety, proces com.android.phone został zatrzymany”. I o ile telefon działał wyśmienicie, to nie posiadał tej podstawowej cechy, jaką telefon posiadać powinien… nie umożliwiał dzwonienia.
Internet mogę przeglądać, słuchać muzyki, oglądać filmy, korzystać z WhatsApp; wszystko gra… problem polega na tym, że nie mogę rozmawiać.
Ot, urok „hackowania” sprzętu, na którym się nie znam.
Wpis: 1 495.