Kalendarz

Kwiecień 2013
P W Ś C P S N
« mar   maj »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66247
  • Dzisiaj wizyt: 3

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2013

Doctor Explosión – Drácula Ye Yé

Soy un drácula ye-yé que a nadie asusto,
si no tiemblan ante mí no me disgusto,
soy un vampiro genial que nada chupaaunque
después me dirán que estoy chalupa.

Soy moderno, soy eterno y lo estoy pasando bien.
Soy vampiro con melena, soy un drácula ye-yé.
Drácula ye-yé.
Drácula ye-yé.

Yo no duermo en ataúd ni nada de eso,
veo la televisión y como queso,
por las noches cuando salgo yo no vuelo,
en mi Seiscientos me voy al cementerio.

Soy moderno, soy eterno y lo estoy pasando bien.
Soy vampiro con melena, soy un drácula ye-yé.
Drácula ye-yé.
Drácula ye-yé.

Soy un drácula amigo de los jipis,
fumo porros y también me como tripis,
cuando salgo por las noches vuelvo pronto
porque tengo miedo a que me salga el coco.

Soy moderno, soy eterno y lo estoy pasando bien.
Soy vampiro con melena, soy un drácula ye-yé.
Drácula ye-yé. Drácula ye-yé.
Drácula ye-yé. Drácula ye-yé.

Wpis: 1 410.

Ot, kolejny dzień w Dublinie…

Wpis: 1 409.

Dublińskie metrowentylatory

metrowentylatory
Wpis: 1 408.

Toro — El Columpio Asesino

Wpis 1 407.

Sławomir Mrożek — Emigranci

No to poszedłem na Emigrantów.
Art. wyczaił gdzieś, że w Dublinie będzie wystawiana sztuka na podstawie Mrożka. Można było się zapisać i dostać wejściówki. Tak zrobiliśmy.
Wczoraj, w niedzielę, kiedy nadeszła odpowiednia godzina, wyruszyliśmy na miasto. Dotarliśmy bez większych problemów i zasiedliśmy w małej, przykościelnej salce.
Pomieszczenie na kilkadziesiąt /ca trzydzieści/ osób. Plastykowe krzesła. Kameralna scenka.
Kilkanaście minut po piątej zaczęło się przedstawienie amatorskiego teatru La Tortura.
Z początku było drętwo. O ile postać AA dawała radę, o tyle postać XX już tak sobie. Nie wiem, czy to kwestia dykcji, czy tremy, ale coś mi nie pasowało. Chłopak grał jakoś tak nieprzekonująco. Jednak kiedy w sztuce zaczęła zbliżać się północ, a bohaterowie wyjęli na stół flaszkę, wszystko rozkręciło się.
Zarówno AA jak i XX zaczęli dawać radę i zaczęło robić się zabawnie. Szczególnie, że czasami mylili się i starali się wybrnąć z sytuacji (skutecznie). Szczególnie, że niekiedy sami nie potrafili powstrzymać się od śmiechu i musieli przerywać na chwilę przedstawienie, żeby się opanować. A kiedy doszli do kulminacyjnej sceny wieszania się XX, widownia (i aktorzy) niemal tarzała się ze śmiechu. Było zabawnie.
Z przedstawienia wyszedłem zadowolony i o ile nie było ono wierne tekstowi Mrożka, o tyle chłopaki nie uszczuplili go za bardzo. Jestem pewien, że jeśli pojawią się ponownie w Dublinie, pójdę ich zobaczyć.

PS
Ich wstawki ze współczesnego języka rozbrajały mnie. Trzeba przyznać, że dzięki nim spektakl był jeszcze zabawniejszy.
Wpis: 1 406.

Z krótką wizytą u Deklana

Wchodzę do Deklana. Widzę, jak przy ladzie stoi bezradny Hindus i słabą, łamaną angielszczyzną połączoną z językiem migowym i posiłkując się mapą, próbuje dowiedzieć się, w jaki sposób dostać się pieszo z Fairview na nadbrzeże Rzeki.
Wkraczam do akcji.
Łamiąc angielszczyznę i podpierając się językiem migowym oraz smarując palcem po mapie, mówię:
—Idziesz prosto, tędy. Piętnaście może dwadzieścia minut. Zobaczysz pomnik i szeroką ulicę. Skręcisz w lewo i dojdziesz do Rzeki.
Przerywa mi Deklan i dublińskim akcentem mówi:
—Nienienie, na czwartych światłach skręcasz w lewo, później miniesz taki-a-taki sklep, jeszcze jedne światła, dalej w prawo, lewo i będziesz na nadbrzeżach…
Wpis: 1 405.