Kalendarz

Styczeń 2013
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 65793
  • Dzisiaj wizyt: 6

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2013

Cztery pory roku

Za oknem wieje. Do tego stopnia, że na niedalekim nadbrzeżu morze zalewa promenady. Fale nie mają może trzydziestu metrów, ale są wystarczająco wysokie by uprzykrzać ewentualne spacery.
Za oknem pada. To właściwie nic nowego. Pora deszczowa w Irlandii trwa przecież mniej więcej dwanaście miesięcy w roku. Dni słoneczne są wydarzeniami, które stanowią główny temat wieczornych wiadomości i gdyby jeszcze temperatury wtedy bywały wyższe, niewykluczone, że ogłaszanoby stan klęski żywiołowej.
Za oknem, na szczęście, nie jest zimno. Obecnie w okolicach dziesięciu do dwunastu stopni na plus. Należy dodać, że to temperatura, która panuje cały rok. Bez względu na porę roku. Amplituda na wyspie nie przekracza dziesięciu stopni w skali roku. To dopiero nazywa się klimat umiarkowany.
Za oknem pogoda butelkowa.
Znak: niechybnie jutro zaczyna się wiosna!
Wpis: 1 388.

Sinister

Muszę przyznać, że ścieżka dźwiękowa Christophera Younga z filmu Sinister przypomina mi, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, ma się rozumieć, muzykę Trenta Reznora do jednej z gier wszech czasów — Quake’a.
Wpis: 1 387.

Terry Pratchett — Ruchome obrazki (frag.)

„(…) W dodatku… — Spojrzał na kwestora, jakby właśnie coś sobie przypomniał. — Widziałem dzisiaj coś zabawnego — powiedział. — Po dziedzińcu chodził jakiś małpiszon. Jakby nigdy nic.
— A tak… Pewnie bibliotekarz…
— Trzyma takiego zwierzaka?
— Źle mnie pan zrozumiał, nadrektorze — uśmiechnął się kwestor. — Ten zwierzak to właśnie był bibliotekarz.
Nadrektor przyglądał się z uwagą.
Uśmiech kwestora nieco zmartwiał.
— Bibliotekarz jest małpiszonem?
Chwilę trwało, zanim kwestor wyjaśnił całą sprawę.
— Chcesz mi powiedzieć, że chłop magicznie zmienił się w małpiszona?
— Zdarzył się wypadek w Bibliotece, owszem. Eksplozja magiczna. W jednej chwili był jeszcze człowiekiem, a w następnej już orangutanem. I nie wolno go nazywać małpiszonem, mistrzu. Jest małpą. Człekokształtną.
— To chyba niewielka różnica?
— Chyba jednak spora. Kiedy nazwie się go małpiszonem albo małpiatką, robi się bardzo, hm, agresywny.
— Ale nie wypina tyłka na ludzi, co?
Kwestor przymknął oczy i zadrżał.
— Nie, mistrzu. Myśli pan o pawianach.
— Aha. — Nadrektor zastanowił się szybko. — Czyli one u nas nie pracują?
— Nie, mistrzu. Tylko bibliotekarz, mistrzu.
— Nie można się na to zgodzić. Niemożliwe. Nie pozwolę, żeby wściekle wielkie kudłate stwory włóczyły się dookoła — oświadczył stanowczo nadrektor. — Pozbądź się go.
— Na bogów, nie! To najlepszy bibliotekarz na świecie! I bardzo tani.
— Dlaczego? Jak mu płacimy?
— Fistaszkami. Poza tym, jest jedynym, który wie, jak Biblioteka funkcjonuje.
— Więc trzeba zmienić go z powrotem. Co to dla człowieka za życie, tak być małpiszonem.
— Małpą, nadrektorze. Człekokształtną. I obawiam się, że takie życie bardziej mu odpowiada.
— A skąd niby wiesz? — zapytał podejrzliwie nadrektor. — Pewnie gada, co?
Kwestor zawahał się. Z bibliotekarzem zawsze był ten sam kłopot. Wszyscy tak się do niego przyzwyczaili, że nie mogli już sobie przypomnieć, kiedy Biblioteką nie kierowała małpa o żółtych kłach, obdarzona siłą trzech mężczyzn. Jeśli nienormalne trwa dostatecznie długo, staje się normalnym. Tylko że kiedy trzeba było coś wyjaśnić osobom trzecim, brzmiało dziwnie.
Odchrząknął nerwowo.
— Mówi «uuk», nadrektorze — wyjaśnił.
— A co to znaczy?
— To znaczy «nie», nadrektorze.
— A w jaki sposób mówi «tak», w takim razie?
Kwestor obawia się tego pytania.
— «Uuk», nadrektorze.
— Przecież to takie samo uuk jak tamto uuk!
— Ależ nie! Zapewniam pana. Różnią się intonacją… To znaczy, kiedy się pan przyzwyczai… — Kwestor wzruszył ramionami — Myślę, że jakoś nauczyliśmy się go rozumieć, nadrektorze.
— No tak… Przynajmniej jest w dobrej formie — odpowiediał złośliwie nadrektor”
Wpis: 1 386.