Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 65555
  • Dzisiaj wizyt: 1

Miesięczne Archiwa: Luty 2012

Stevena Spielberga – Taken

Taken

Mając na uwazde moje uwielbienie do the X Files, znajomy polecił mi miniserial sygnowany przez samego Spielberga — Taken. Mówił: „Lubisz rządowe spiski, lubisz UFOków, tajnych agentów etc., ten serial jest dla ciebie. Trzy odcinki” — powiedział. — „Szybko pykniesz, spodoba ci się”.
Zachęcony, przygotowany na kawał dobrego Sc-Fi, wygodnie ulokowałem się i włączyłem play. Cała noc przede mną. Trzy odcinki. Zleci czas do świtu.
Nieco mina mi zrzedła, gdy okazało się, że zamiast trzech, może pięicu godzin, serial trwa prawie piętnaście. „Hmm…” — Pomyślałem błyskotliwie. „Jeśli teraz zacznę, skończę o trzeciej po południu. Dam radę.” Sprawdziłem tylko na IMDB, czy na pewno zabieram się za właściwą produkcję.
A później się zaczęło.
Pierwsze półtorej godziny nie mogłem uwierzyć, że można było nakręcić coś takiego i że podpisał się pod tym sam Spielberg. Gra aktorska nie istniała. Występujący nawet nie starali się udawać, że wykonują zawód. Wyglądali jak nabór z teatrzyków szkolnych a pewnie i w wielu teatrzykach znalazłoby się bardziej zaangażowane osoby. Tragiczna intonacja, ekspresja, gesty, gra ciała… „Trudno, przemęczę się” — powiedziałem do siebie. — „Nadrobią fabułą.” Ale nie. Nie nadrobili.
Zaczyna się źle a później jest jeszcze gorzej i w każdej chwili, kiedy wydaje się, że senarzyści już osiągnęli dno, pokazują, że daleko im jeszcze do niego. Gdyby to była parodia, pastisz, można byłoby się dobrze pośmiać. Niestety, chłopakom wydawało się, jak sądzę, że tworzą coś na miarę a może lepszego niż samo The X Files. Żeby nie pozostać gorszym, wrzucili: porwania przez UFOki, badania na porwanych, wszczepywanie implantów; tajną organizację rządową mającą na celu współprację z UFOkami, armię zaprzeczającą wszystkiemu oraz amerykańskich prezydentów; postronne osoby zamieszane w mniejszy (świadkowie) lub większy (nałożnice) sposób z EBEsami (Extraterrestial Biological Entity – Pozaziemska Forma Bilogiczna). Jakby mało było pomieszania wszystkiego w całkowicie nieprzemyślany sposób, rozłożono akcję miniserialu w czasie, przedstawiając w tle wydarzenia, które wtedy miały miejsce na świecie: Zatoka Świń, ruch hippisowski, Watergate, Star Wars etc., etc. Zupełnie, jak w Forreście Gumpie, tylko milion, milion razy gorzej. Plus niezaprzeczalna rola bohaterów produkcji w tworzeniu obecnej terminologii (vide: spotkania z obcymi? nie… nazwijmy to porwaniami, o!). Jakby tego było mało, historię przestawiono na przykładzie losów dwóch rodzin, które — pokolenie w pokolenie — robią dokładnie to samo. Popełniają te same błędy, powielają te same schematy, okazują się tak samo kretyńscy. I na koniec… Z Sc-Fi robić słabiuteńki melodramat? Nieudolnie naśladować banalność oper mydlanych!? Nie! No nie!!!
Żeby jednak nie było tak całkiem tragicznie… Produkcja z roku 2002-ego, dogasa The X Files i w związku z tym w wielu rolach występują aktorzy drugoplanowi Sc-Fi serialu wszechczasów. Na ich twarzach widać masę autoironii. Dla nich plus. I dla malutkej i uroczej Dakoty Fanning.
Wpis: 1 310.

Nowe czytadło

Ernest Cline - Ready Player One

Jest rok czterdziesty czwarty… dwa tysiące czterdziesty czwarty. Przewaliliśmy całą ropę, klimat się posypał, wszędzie tylko głód, bieda i choroby… Płacz i zgrzytanie zębów.
Także Wade Watts płacze i zgrzyta zębami. Gdy tylko może, mając wszystkiego dość, ewakuuje się do OASIS — wirtualnej utopii, gdzie może być kim chce i robić co chce. Ponadto plotka głosi, że wewnątrz OASIS jej twórca — James Halliday (zeszło mu się bez potomstwa) — pozostawił pewien los. Kupon, którego zdobycie będzie jednoznaczne z przejęciem władzy, majątku i sławy. By go zdobyć, należy rozwiązać prowadzące do niego zagadki. Wiadomo jedynie, że Halliday odjechał na punkcie pop-kultury lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku i w tej epoce poszukuje się podpowiedzi.
Jak cała rzesza jemu podobnych, Wade łapie bakcyla. Trafia na rozwiązanie jednej z zagadek i niezdążywszy się zorientować, staje się częścią szaleńczego wyścigu tysięcy osób. Każda z nich chce tego samego. Niewiele później, pogoń opuszcza wirtualną rzeczywistość OASIS. Jej rezultat ma całkiem zmienić zarówno Wade’a jak i świat rzeczywisty.
Wpis: 1 309.

Luty 2k12

1. Pierwszy miesiąc karnawału roku końca świata za nami, a na zachodzie bez zmian.
2. BookDepository.co.uk (a może An Post) tym razem się nie popisało i książka zamówiona trzy tygodnie temu wciąż w drodze (powrotnej do nadawcy?). Im dłużej jej nie ma, tym większą mam ochotę. Zastanawiam się nad odprawieniem obrzędu przywoływania zagubionych książek i zaczęciem czytania czegoś innego. Wtedy los, wiedząc, że nie przerwę tego, co rozpocząłem, ześle mi pewnie numer jeden na liście. Dokładnie tak, jak dzieje się to z autobusami (zasada ogólna, działa wszędzie), które przyjeżdżają dopiero wtedy, gdy odpali się papierosa (i trzeba czekać na następny).
3. ACTA mnie nie interesuję. Wyrosłem ze sporów ideologicznych. Temperament polemiczny niezmiennie ociera się o zero absolutne.
4. Czas pomyśleć o jakimś nieplanowanym wyjeździe.
5. Mija rok od ostatniego life changing experience.
6. Docierają do mnie zatrważające informacje o mrozach w Polsce i tak mi się skojarzyło:
Roninmaentie
Osiedle akademickie w Jyväskylä.
Wpis: 1 308.