Kalendarz

Grudzień 2011
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66047
  • Dzisiaj wizyt: 1

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2011

Z cyklu: Co za kraj

Osiedlowy kiosk ruchu. Przed okienkiem stoi osiedlowa baba i gada z kioskarką. Nawijają o wszystkim. Osiedlowa baba, oczywiście, niczego nie kupuje.
Zjawia się chłopak. Zaczyna nieśmiało krążyć wokół. Wyraźnie chce się o coś zapytać ale wygląda tak, jakby nie chciał przerywać plotkowania osiedlowej baby z kioskarką. Wreszcie ta pierwsza odsuwa się. Chłopak podchodzi. Mówi:
— Mogę u pani zapłacić kartą?
Zostaje zmierzony pełnym zdziwienia wzrokiem i rzecz jasna dostaje odpowiedź negatywną. Opuszcza głowę odchodzi.

Aż chciało się go zapytać:
— Też nie mieszkasz tu na stałe, nie?
Wpis: 1 298.

Są na tym świecie zdarzenia, których można być całkiem pewnym; czyli opowieść o konieczności

Mam znajomą, którą poznałem w zamierzchłych czasach LO. Często pojawiała się w towarzystwie. Bardzo ją lubiłem, szanowałem, podziwiałem. Niestety, ze względu na pewne okoliczności w pewnym momencie wykruszyła się i kontakt z nią urwał się.
Zamierzchłe czasy LO dobiegły końca. Zdałem maturę i w ramach nagrodzenia się za to, postanowiłem pojechać po raz pierwszy na Przystanek Woodstock.
Któregoś dnia, poszedłem pobawić się pod scenę i tam, wśród setek tysięcy osób, ponownie spotkałem tę znajomą. Nie wiedziałem, że miała być na Woodstocku, nie spodziewałem się jej spotkać, nie sądziłem, że trafimy na siebie w tłumie. Bardzo ucieszyliśmy się na swój widok. Wyszliśmy razem spod sceny porozmawiać, po czym każdy udał się we własnym kierunku.
Mijały lata, informacje, jakie docierały mnie na jej temat, stopniowo stawały się coraz bardziej śladowe. Gdyby nie Facebook, nie wiedziałbym praktycznie niczego. Także tego, że ta znajoma obecnie mieszka w Norwegii.
Kiedy w czerwcu lądowałem w Rygge, kiedy wysiadałem z autobusu w Oslo, ogarnęła mnie pewność, iż pomimo tego, że znajoma ta nie mieszka w norweskiej stolicy, spotkam ją. Cudem jakimś, ale spotkam.
Cały dzień krążyliśmy ze znajomymi po mieście realizując własny plan wycieczki i kiedy pod wieczór spacerowaliśmy Karl Johans Gate, zauważyłem ją. Podbiegłem, zawołałem, zatrzymałem na chwilę i całkowicie mnie zablokowało. Nie potrafiłem powiedzieć choćby słowa. Byłem sparaliżowany tym, że 13 lat później, w obcym mieście, obcym państwie, udało się to, co miało miejsce wtedy na Przystanku Woodstock.

Spotkałem się wczoraj z inną znajomą. Nie widzieliśmy się kilka lat. Nie utrzymywaliśmy właściwie kontaktu i w ramach spowiadania się z tego, co działo się od 2007-ego roku, wspomniałem m.in. powyższą historię. Dodałem tylko, że gdyby Feith była w Łodzi, na pewno natknąłbym się na nią.

Nie muszę pisać, kogo spotkaliśmy wychodząc z A. z klubokawiarni.

Wpis: 1 297.

Jak Walczak został korepetytorem, czyli „przekleństwo polonistyki” ciąg dalszy

Dwa tygodnie temu miałem Christmas Party. Zjawiły się obie spodziewane grupy. Rozmowa nie była porywająca, ale w pewnym momencie usłyszałem, że jedna z osób wybiera się wkrótce do Polski i podchwyciwszy temat, rzuciłem na wiatr hasło, że właściwie mógłbym pomóc w opanowaniu podstaw.
Z początku zakładałem, że temat rozejdzie się po kościach, ale tydzień później zadzwonił telefon i ustawiłem się na pierwszą lekcję.
Nie czułem się całkiem pewnie. Nauczycielem nie jestem. Pedagogikę na studiach powtarzałem a i cierpliwości niekiedy mi brakuje. Nie mam żadnych materiałów. Nie miałem pojęcia od czego zacząć, ale… Raz się żyje. Korepetytorem języka polskiego wcześniej nie byłem. Nic złego wydarzyć się nie mogło.
Poszedłem.
Okazało się, że mam do czynienia z osobą na co dzień zajmującą się nauką języków. Spotkałem się z konkretnymi pytaniami i na dobrą sprawę poprowadzono mnie od początku do końca spotkania.
Na wyjście umówiłem się na ten tydzień. Zobaczymy.

Wpis: 1 296.

O sztuce pisania listów motywacyjnych

Witam,
W odpowiedzi na Państwa ofertę pracy na stanowisko „Data Entry”, chcę zgłosić swoją kandydaturę.
Jako „Data Entry” pracowałem już krótko kilka lat temu i od tamtej pory jest lepiej. Tzn., przed komputerem spędzam masę godzin, zarówno w pracy, jak i w domu, i dzięki temu piszę na klawiaturze, jak szalony.
W zależności od skomplikowania tekstu osiągam przeciętną prędkość 60wpm przy mniej niż 5% błędów.
Co się zaś tyczy Excela, o znajomość którego Państwo pytają, to sądzę, że jestem całkiem OK choć — mówiąc szczerze — nie nazwałbym się super-hiper-Excel-joda-mistrzem.

Po nudne szczegóły dotyczące mojego doświadczenia i wykształcenia odsyłam do CV.
Jeśli uznają Państwo, że jestem odpowiednim kandydatem, proszę dać znak / sygnał, a wpadnę na rozmowę czy test umiejętności.
Pozdr.

Wpis: 1 295.

Sen

Zaczyna się od tego, że jestem w urzędzie, w którym mam złożyć podpis. Gdy podchodzę do okienka, zauważam mężczyznę i zdruzgotaną kobietę. Mężczyzna zwraca się do mnie z prośbą o przepuszczenie kobiety ze względu na to, że jej sprawa zajmie tylko chwilę. Moja również nie powinna zająć dłużej. Spoglądam na kobietę i widzę, że udaje; że jej zdruzgotanie jest sztuczne. Spoglądam uważniej na mężczyznę i dostrzegam w nim złodzieja. Jestem pewien, że ma zamiar mnie okraść. Mówię im grzeczne: „Spierdalać!” i odwracam się w stronę okienka. Urzędnik nie uśmiecha się do mnie i zamiast przedstawić mi papier do podpisu rzuca tomisko formularzy niczym z Dwunastu prac Asterixa do wypełnienia. Prędko się z tym nie uwinę.
Perspektywa się zmienia i jestem w mieszkaniu. To nie są Bataliony ani Tomaszewicza, ale skłaniam się ku temu drugiemu miejscu. Nie wiem skąd, ale mam wrażenie, że grozi mi i jeszcze jednej osobie niebezpieczeństwo. Rozmawiam i przedstawiam sytuację. Zaczynamy przygotowania. W dwóch pomieszczeniach, które powiększają się wraz z ich odkrywaniem, umieszczamy przeróżne pułapki, a także broń, którą będzie można wykorzystać gdy zaistnieje taka potrzeba. Przygotowawszy wszystko, zamykam się w jednym z pokoi. Druga osoba pozostaje w tym większym. Czekam na to, co ma się wydarzyć.
Słyszę dzwonek do drzwi i opuszczam stanowisko. Niespodziewany gość składa nam wizytę. Zaaferowany, staram się dowiedzieć, z jakiego powodu. Zupełnie zapominam o zagrożeniu.
Czuję dym i słyszę płomienie. Wbiegam do mniejszego pokoju. Widzę płonący ring bokserski. Ogień rozprzestrzenia się. Chwytam gaśnicę i próbuję go ugasić. Dostrzegam, że mam pomocników. Są nimi smerfy (sic!). Razem opanowujemy sytuację. Niestety, kilka niebieskich stworzonek doszczętnie spłonęło w porzaże.

Komentarz odautorski:
To dlatego pieką mnie teraz oczy?
Przebudziłem się w środku nocy, żeby zanotować; Nie mogłem uwierzyć, że moja wyobraźnia przedstawia mi takie obrazy.

Wpis: 1 294.

Odchamianiesię, wersja kinowa


The Thing
Wpis: 1 293.

Cmentarz w Pradze – Umberto Eco

Uniwersalna struktura spisku
Spiskowcy powinni pochodzić z każdej części świata i reprezentować macki swoich organizacji rozproszonych po całym świecie. Należy zebrać ich na leśnej polanie, w jaskini, w zamku, w grobowcu bądź na cmentarzu (o ile jest wystarczająco ciemno). Następnie jeden z nich powinien wyjawić plan, którego celem byłby ostateczny podbój świata.

Władza nad światem
Ze względu na to, że wszyscy obecni władcy toną w długach zaciągniętych na prowadzenie wojen, należy zachęcać ich, by zaciągali tych długów więcej a w ramach gwarancji oddawali koleje, kopalnie, lasy, huty, fabryki oraz część dochodów z podatków. Nie można też zapominać o rolnictwie.
Za największego wroga należy uznać Kościół Katolicki i za wszelką cenę rozpowszechniać idee wolnomyślicielstwa i sceptycyzmu. Można dołożyć postęp, który prowadziłby do równouprawnienia wszelkich wyznań. Należy dążyć do zaprzestania nauczania religii chrześcijańskiej w szkołach, a kiedy to się stanie, to na rodzicach będzie spoczywać obowiązek przekazywania wiary, a ci — jak powszechnie wiadomo — nie mają czasu by poświęcić się temu w odpowiednim stopniu.
Trzeba zachować władzę nad obrotem pieniądzem i towarami. Nie można doprowadzić do tego, by handel alkoholem, winem, chlebem czy masłem wymkął się spod kontroli. Dzięki czemu możliwa byłaby całkowita władza nad rolnictwem i pokrewnymi branżami.
Powinno się też zwrócić uwagę na sprawy prawne oraz wprowadzić przedstawicieli do rządu na stanowiska finansowe i związane z edukacją.
Żaden najważniejszy zawód nie powinien pozostać niedostrzeżony: filozofia, medycyna, prawo, muzyka, ekonomia… krótko mówiąc, wszystkie dziedziny nauki i sztuki. Przede wszystkim jednak: medycyna! Tylko lekarz może dotrzeć do najskrytszych tajemnic rodzinnych i może je wykorzystać.
Na zakończenie należy przyznać, że jeśli to złoto jest pierwszą władzą na świecie, to drugą jest prasa. Należy mieć nad nią kontrolę, by móc dowolnie manipulować opinią publiczną zmieniając jej poglądy na temat honoru, cnót, jedności… Mając w posiadaniu media, a co za tym idzie, ploretariat, można bez większych problemów wzniecać zamieszki czy nawet rewolucje. A każda społeczna katastrofa przybliży cel, którym jest całkowita władza nad światem.
————————

Alkohol i pornografia
To Żydzi i Masoni kontrolują produkcję i sprzedaż alkoholu dodatkowo zatruwając go substancjami, które powodują apatię lub szaleństwo i często prowadzą do samobójstw!
A pornografia? W końcu już Talmud mówi, że sny o ekstrementach nie są niczym złym. Do tego, wszystkie obsceniczne wydawnictwa, gdzie pokazywane są sceny cudzołóstwa, w których pokazywani są mnichowie współżyjący z młodymi dziewczętami, księży bijących nagie kobiety, gdzie pokazywane jest pijaństwo i obłuda, są finansowane przez Żydów!

I na koniec, czy Jezus był Żydem?
„Panowie, pomysł, że Jezus był Żydem jest legendą opowiadaną przez ludzi, którzy sami byli Żydami czyli Świętego Pawła i innych ewangelistów. W rzeczy samej, Jezus był pochodzenia celtyckiego, jak my, Francuzi, którzy zostaliśmy podbici przez Rzymian o wiele później. A zanim Celtowie zostali podbici sami byli narodem zdobywców. Nie słyszeliście o Galatach, którzy dotarli do samej Grecji? Galilea zawdzięcza swoją nazwę właśnie im. Na dodatek, mit o dziewicy, która rodzi syna, jest typowo celtycki z motywami druidzkimi. Spójrzcie tylko na portrety Jezusa, które mamy — jasnowłosy z błękitnymi oczami. I wypowiadał się przeciwko zwyczajom, przesądom i wadom żydowskim oraz wbrew oczekiwaniom Żydów twierdził, że jego królestwo nie jest z tej ziemi. Poza tym, Żydzi byli monoteistami i dopiero Jezus zapoczątkował politeizm pod postacią Trójcy Świętej, wyraźnie inspirowanej celtyckim wierzeniami. Dlatego go zabili. Kajfasz, który go skazał, był Żydem… Judasz, który go zdradził, był Żydem… Piotr, który się go wyparł, był Żydem…”

Komentarz odautorski:
To tyko maleńka próbka tego, co Eco napisał w swojej nowej książce. Gdyby obrać ją z całej tej ironii, czasem wręcz groteski, byłaby wybitnym traktatem anty-semickim, a tak? Pozostaje świetą powieścią wyśmiewającą ludzką potrzebę do bycia uprzedzonym, do poszukiwania sensacji, dostrzegania wszędzie spisków i zrzucania winy za własne niepowodzenia na innych. Napisana z polotem, erudycją, była wspaniałą lekturą. Szkoda, że tak szybko się skończyła.

Wpis: 1 292.