Kalendarz

Kwiecień 2011
P W Ś C P S N
« mar   cze »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66047
  • Dzisiaj wizyt: 1

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2011

Poszukiwania domu w Dublinie

Nadal trwają.
Nie jest lekko. Zbyt wiele czynników, warunków (antena satelitarna, pomieszczenie na rowery, dodatkowy pokój gościnny, minimum dwie łazienki etc.), które należy uwzględnić, utrudnia nieco zabawę.

Wpis: 1 246.

Kolejna wycieczka?

Oslo!
Bilet za €19.99 nie mógł pozostać mi obojętnym.

Wpis: 1 245

Couchsurfing.org

Działa.
Pierwszy gość w dom.

Wpis: 1 244.

Wszystkie chwyty dozwolone

wszystkie chwyty dozwolone

Wpis: 1 243.

Paul Neilan – Apatia oraz inne niewielkie sukcesy

Apatia oraz inne małe sukcesy

„Ponownie kradłem solniczki. Dziesięć, niekiedy dwanaście w jedną noc. Wsuwałem je do kieszeni, chowałem w rękawach. Wynosiłem z barów, restauracji i jakiegokolwiek innego miejsca, w którym tylko mogłem je znaleźć. Rano, gdziekolwiek się budziłem, byłem zawsze cały w soli. Byłem soloną wędliną. Stałem się suszoną wołowiną (…)”.

A dalej jest jeszcze lepiej.

Wpis: 1 242.

Lisbon story

Po sobotnich balach[1] jakimś cudem wróciliśmy do apartamentu i padliśmy spać.
Gdy się obudziłem, z przerażeniem stwierdziłem, że slyszę za oknem imprezę. Z balkonu zobaczyłem ruch przed dyskoteką. Spojrzałem na zegarek. Było przed siódmą. Pomyślałem sobie: „Ja jebę. Przespałem cały dzień. Sebastian z Ewą pewnie nie czekali na mnie i poszli zwiedzać. Konieczna natychmiastowa ewakuacja”. Szybko wylazłem z domu i zacząłem kręcić się uliczkami Lizbony.
Mając w pamięci widok z okna, tłumy ludzi z browarami przed dyskoteką, byłem pewien, że znajdę jakieś miejsce, gdzie będę mógł przetrącić coś, później pochodzę do zmierzchu, zabunkruję się gdzieś i zacznę dzwonić dowiedzieć się, co dzieje się z resztą wycieczki. I tylko trochę byłem zdziwiony, gdy na ulicy w ogóle nie widziałem ludzi, wszystkie okna wystawowe były pozamykane, tramwaje ledwie co jeździły. Lizbona wydała mi się opuszczona. Nie przeszkadzało mi to i spokojnie wędrowałem dalej, aż zawędrowałem do otwartej restauracji przy jakimś placu. Szczęśliwy zamówiłem szklankę piwa i usiadłem w ogródku kontemplując puste miasto. Skończyłem, wsiadłem w tramwaj, przejechałem się zabytkową linią 28 i w jakiś sposób dotarłem w rejony lokum. Minąłem znajomą dyskotekę. Do apartamentu wpuścił mnie Sebastian:
— Dopiero teraz wróciłeś? — zapytał.
— Nie, przecież już jest dziewiąta…
— Ale rano!

tramwaj w Lizbonie
———————
[1] — Znaleźliśmy lokum, wsiedliśmy w zły tramwaj, wywiozło nas nie wiadomo gdzie, szwędaliśmy się po mieście, zwiedzaliśmy bary zaczynająć od irlandzkiego (z polską obsługą) i kończąc w jakimś portugalskim (przypuszczalnie niejednym). W niedzielę łaziliśmy po centrum, zrobiliśmy wycieczkę metrem, tramwajem, kolejką linową, Sebastian z Ewą zaatakowali oceanarium, a później odpoczywaliśmy w jakimś parku by na koniec dnia ponownie zwiedzać puby a do domu wracać taksówką. Było intensywnie i niestety krótko.

Wpis: 1 241.

Pierwsza pięciolatka

Teoretycznie, planów nie było, ale miałem cichą nadzieję, że będę gdzieś indziej, niż w punkcie wyjścia.

Wpis: 1 240.

Piotrek Walczak

Piotrek Walczak
występuje w pubach.

Wpis: 1 239.