Kalendarz

Czerwiec 2010
P W Ś C P S N
« maj   lip »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66247
  • Dzisiaj wizyt: 3

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2010

Prezent najlepszy z możliwych.

Wpis: 1 134.

Aneta z Grodziska.

     Dzień w pracy mijał leniwie. Byłem sam. Mogłem robić, co chciałem i w swoim własnym tempie. Oglądałem sobie nowy odcinek IT Crowd, kiedy zaatakowało mnie okienko GG.
     — czesc
     Zostałem zaskoczony i niemal instynktownie odesłałem znak zapytania.
Nie sądziłem, że ludzie wciąż zaczepiają się na GG. Miałem wrażenie, że to pewien relikt z przeszłości. Mogło to być popularne te pięć, siedem lat temu, ale dziś to już się nie zdarza.
Obce okienko GG nie poddawało się.
     — jestem aneta z grodziska
     Zebrałem się w sobie, opanowałem i nie skierowałem na stronę manka.info. Najuprzejmiej, jak potrafiłem, odpisałem:
     — Jestem Piotrek, z Portlaoise. Co się stało?
     — nic chciałam porozmawiać
     Jeszcze tego brakowało, pomyślałem sobie. Może jednak powinienem był zacząć od linka? Zaoszczędziłbym kilka linijek pisania.
     — O czym chciałaś porozmawiać?
     — co u ciebie
     — W porządku. A u Ciebie?
     Zawsze uważałem się za mistrza podtrzymywania konwersacji z obcymi osobami, które całkowicie mnie nie interesowały.
     — zle praca dom i nikt mnie nie chce

     Na dodatek uwielbiam osoby już na początku przedstawiające się w pozytywnym świetle.
     — Co z tym robisz? Próbujesz coś zmienić?
     — nie
     — Ale nie podoba Ci się, jak jest, tak?
     — no
     — masz zone
     Tego się nie spodziewałem.
     — A jakie to ma znaczenie?
     — bo jak masz to nie bedziesz chcial rozmawiac
     — Nie widzę związku.
     — bo moze jest zazdrosna
     — O rozmowę na GG!?
     — no ja bym byla
     Robiło się coraz ciekawiej.
     — dlaczego nic nie piszesz
     — chce wiedziec
     — W pracy jestem. Mam też inne zajęcia, niż rozmowa na GG.
     — a ha ale chce wiedziec
     — Co?
     — czy masz zone
     — Nie mam.
     — to moze odezwiesz sie kiedys
     Na pewno, Aneto z Grodziska, na sto procent.

Wpis: 1 133.

Niemcy – Anglia

     „Kibicowanie komuś w tym meczu przypomina głosowanie w przyszłą niedzielę”.

Wpis: 1 132.

Porterhouse.

     Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, kiedy dopiero co zacząłem codziennie dojeżdżać do Dublina, do stolicy Irlandii przyjechała w odwiedziny znajoma. Wziąłem pół dnia wolnego i ustawiliśmy się na spotkanie.
     Przed Trinity College zjawiłem się nieco wcześniej i mając zapas kilku godzin, postanowiłem przeczekać je w najbliższym lokalu. Poszedłem na Nassau Street i wszedłem do „pierwszego lepszego”.
     Wielka, schludna hala. Przywoite, skromne stoliki. Za barem wybór alkoholi. Kilka, jak nie kilkanaście, nalewaków.
     Zadowolony, podszedłem do barmanki.
     — Pintę Guinnessa, poproszę.
     — Nie podajemy Guinnessa.
     — Hę!?
     Niezadowolony wyszedłem i ruszyłem do kolejnego pubu.

     Co się później okazało.
     W Dublinie jest kilka Porterhouse’ów. Lokali znanych „w całym świecie” z tego, że warzą własne piwo. Podobno przepyszne. Nie wiedziałem o tym wcześniej. Wyobrażam sobie zdziwienie barmanki, kiedy pytałem o „black stuff”.
     Dziś idę się przekonać, czy — jak wieść niesie — piwa z Porterhouse’a, Porterhouse Red w szczególności, są lepsze od samego Guinnessa. Wątpię, ale nie będę wiedział, dopóki nie spróbuję.

Wpis: 1 131.

Zakład

     — Chciałabym, żebyś za rok o tej porze nie palił.
     — Dobra. Nie będę.
     — Nie będziesz?
     — Nie będę. Możemy się założyć.
     — O co?
     — Cokolwiek. Wybieraj.

     Chwilę później.
     — Wiesz co? Właściwie, to już wygrałaś ten zakład… Będę palił.
     — Zakładaliśmy się o cokolwiek?
     — Tak, cokolwiek.
     — To w ramach przegranej… Przestaniesz palić!

Wpis: 1 130.

Wybory 2k10.

     Głosowałem.

     Prawdę mówiąc, nie mam pojęcia, jaką kiełbasą wyborczą, kandydaci karmili nas tym razem. Obiecywali „drugą Irlandię”?

Wpis: 1 129.

Weekendowo…

     W piątek po pracy jadziemy do Corku. Wcześniej, sprawdzamy odlatujące stamtąd samoloty do ciepłych krajów. Zostawiamy auto, pakujemy się w jakiś do Lizbony czy innej Barcelony i sruuu…

     Wracamy w niedzielę do Dublina, na wybory. Stamtąd Sebastian leci do Cork odebrać Ewę i auto, ja jadę do Portlaoise.

     A jakie są Wasze na weekend plany?

Wpis: 1 128.

„Sam” w domu.

  • Środa – sprzątanie
  • Czwartek – zmywanie
  • Piątek – film
  • Sobota – spotkanie
  • Niedziela – Dublin

     ——————————
     Pobyt w PL wyjątkowo udany. Chodecz i spotkanie z chłopakami. Otwieranie domku kartą bankomatową, świt na przystani… Niedziela na „Kilinie”. Spotkanie z od wieków niewidzianym „Stadkiem”. Oraz przede wszystkim poniedziałkowy pub-kino-pub. A na koniec, w zamykanym już Peronie 6, zaskoczony, na widok puszki Guinnessa wsadzonej denkiem do góry do kufla, barman.

Wpis: 1 127.

Niedostępny od 11 czerwca do 11 lipca włącznie.


W rozpoczynających się Mistrzostwach Świata
kibicujemy Argentynie

Wpis: 1 126.