Kalendarz

Wrzesień 2009
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 65793
  • Dzisiaj wizyt: 6

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2009

Święto Guinnessa.

     24 września – 250 lat Guinnessa. Święto, które nie jest ani rocznicą urodzin Artura Guinnesa, założyciela browaru ani rocznicą jego śmierci. Nie jest rocznicą założenia browaru, przeniesienia z Leixlip do Dublina ani podpisania dzierżawy (nota bene, na 9000 lat). Nie jest rocznicą wynalezienia Guinnesa, uwarzenia pierwszej pinty czy nawet odkrycia obecnie stosowanej receptury. Jest za to wyśmienicie przygotowaną kampanią marketingową, by nabić nas, konsumentów, w butelkę ciemnorubinowego stouta.

     Kilka tygodni wstecz zaczął się hype. W ostatnich dniach przez czwartkiem o 250-tej rocznicy można było dowiedzieć się zewsząd. W czwartek chyba każdy dał się skusić na pintę „black stuffu”. Barmanka w „naszym” Letheanie dopiero w drugiej części wieczoru zauważyła, że nikt nie zamawia niczego poza Guinnessem i lała już bez przerwy. Dobrze było. Kto wie, ten wie.

     Niebagatelną rolę odegrała cena. Szklanka kosztowała €2.50 zamiast tradycyjnych €4.00 i w zwyż.

Wpis: 1 076.

101 Rejkiavik

— Co ty właściwie robisz?
— Nic.
— Ale jakiego rodzaju nic?
— Nic nijakiego rodzaju.

Wpis: 1 075.

Stół z powyłamywanymi nogami.

Wpis: 1 074.

Pozdrowienia.

pozdrowienia
Uzależniłem się od strony: demotywatory.pl.

Wpis: 1 073.

Ciekawe, czy będzie padać?

pogoda
Piękne niebo nad Portlaoise!

Wpis: 1 072.

Koniec jest bliski.

     Poszedłem do County Councilu. Jakiś czas temu (przypuszczam, że przeprowadzając się z Rockview na Stradbrook) zgubiłem dowód rejestracyjny auta. Od tamtej pory nie był mi potrzebny, ale ostatnio, kiedy nie przyszło mi wezwanie do zapłacenia podatku drogowego, skojarzyłem fakty i wywnioskowałem, że to pewnie dlatego, że w „systemie” wciąż widnieje mój poprzedni adres. Ale żeby zmienić adres, należy zdać stary dowód rejestracyjny i wystąpić z wnioskiem o nowy. Postanowiłem pójść do County Councilu i pogadać. Miałem nadzieję, że urzędnicy mi ułatwią procedurę zmiany adresu w systemie, a co za tym idzie, dostanę wezwanie do zapłacenia podatku drogowego. To o tyle ważne, że o ile bez przeglądu można sobie spokojnie jeździć (posiadając list żelazny), tak podatek drogowy czy – co ważniejsze – ubezpieczenie muszą być. W każdym razie…

     Poszedłem do County Councilu i już przy wejściu zobaczyłem formularz: Wniosek o wydanie nowego dowodu rejestracyjnego. Wziąłem, zacząłem wypełniać: Imię, nazwisko… Adres. Ale, ale… Stary adres, który widniał na zgubionym dowodzie rejestracyjnym (Rockview)? Adres, na który przysyłano mi wezwania do zapłacenia podatku drogowego (Stradbrook)? Czy nowy, obecny adres (Magiczny Dom, Glenregan)? Zostawiłem puste. Zapytam się przy okienku. Dalej: Marka, model i numer rejestracyjny samochodu. Markę i model pamiętam, ale numer rejestracyjny? Kto zawracałby sobie tym głowę? Zadzwoniłem, sprawdziłem, mogłem wpisać. Pozostała data i parafka, a także miejsce na poświadczenie z Gardy, że zgłosiłem im – do wyboru – kradzież, zgubę, zniszczenie poprzedniego dowodu rejestracyjnego. Podszedłem do okienka.
     — Dzień dobry, zgubiłem dowód rejestracyjny i chciałbym wyrobić sobie nowy. Tu mam formularz, tylko nie jestem pewien, który adres mam wpisać…
     — Hej, wpisz ten, który ma być na dowodzie.
     — Ok. A co z tym zaświadczeniem z Gardy?
     — Idź na posterunek, zgłoś, tam wstęplują ci pieczątkę, wróć.

     Poszedłem na Gardę.
     — Dzień dobry, moje nazwisko Walczak Piotr, ja zgubiłem dowód rejestracyjny… – Nie zdążyłem skończyć, Gardzista wywrwał mi formularz, walnął pieczątkę.
     — Proszę.
     — Dzięki.

     Poszedłem do County Councilu. Ponownie ustawiłem się w kolejce. Podszedłem do okienka.
     — Proszę.
     — Dziękuję, 12 Euro proszę, a za kilka dni wyślemy panu nowy dowód rejestracyjny. A tak z ciekawości, sprzedaje pan auto?
     — Nie…
     — No to po co panu dowód rejestracyjny?
     — Żeby móc opłacić podatek drogowy…
     — Eee, to niepotrzebne. Wystarczy przyjść, podać imię, nazwisko i numer rejestracyjny samochodu i my wszystko za pana odszukamy w systemie.
     — …

     W tym czasie auto było u mechanika. Plan był taki, by przekonać się, czy jest sens jeszcze cokolwiek z nim robić, czy lepiej będzie pojechać na klify i zepchnąć je ze skarpy. Odebrałem je wczoraj.
Wyszło na to, że w ogóle nie powinno jeździć i to, że ostatnio dojechało do Wicklow, a wcześniej przejechało dziesiąt tysięcy mil, to cud techniki. Ewentualna naprawa mogłaby sięgnąć kwoty czterocyfrowej. Przyszłość samochodu stała się jasna.
Nie jadę z nim na przegląd (list żelazny mam do 20-ego października), nie płacę podatku drogowego (chyba, że przyczai mnie Garda). Oszczędzam na następne auto, które – w zamiarze – również wytrwa ze 2 lata.

Wpis: 1 071.

Happy? Sad?

„Co obchodzi Cię, jak korzystam z szaleństwa
Bez czy w pasach bezpieczeństwa (…)”.

Wpis: 1 070.

Ciągle pada.

     Przeglądałem archiwa prasowe i natrafiłem na informację, że lato zeszłego roku było najbardziej mokre (deszczowe?) odkąd zaczęto prowadzić badania. Też mi informacja. Dobrze pamiętam te wszystkie podtopienia czy powodzie, które widziałem szwędając się wtedy po Irlandii. Biorąc jednak pod uwagę to, co dzieje się za oknem od początku lipca, nie zdziwiłbym się wcale, gdyby okazało się, że i w tym roku znajdę podobny artykuł. Niech tylko tutejsze tęgie meteorologiczne głowy we współpracy ze tęgimi statystycznymi głowami popodliczają, co mają do popodliczania.

     Słyszałem ostatnio w radiu, że w związku z pożarami w Kalifornii odezwał się pomysł, żeby przerabiać Jumbo Jety na samoloty mogące transportować wodę. Podobno nawet już były pierwsze próby. Niestety, wszystko rozbiło się o pieniądze. W radiu mówili, że żeby utrzymać takiego Jumbo Jeta potrzeba masy środków, a tychże ciągle niedostatek. By zminimalizować koszta, zaproponowano firmom ubezpieczneniowym zrzutę na spółkę z władzami stanowymi. W teoretycznej wersji, byłoby to z korzyścią dla obu stron. Usłyszawszy propozycje, firmy ubezpieczeniowe wypięły się jednoznacznie i jednogłośnie. Arnold "I’ll be back" Schwarzenegger został bez wodnonośnych Jumbo Jetów i wcale nie jest takie pewne czy "be back" w następnych wyborach. Mniejsza…

     Te deszcze z jednej strony oceanu i pożary z drugiej sprawiły, że zadałem sobie pytanie: „Czy Irlandię nawiedziły kiedykolwiek w historii niosące śmierć i zniszczenie pożary”?
Właściwie było to pytanie retoryczne. Nie potrafiłem wyobrazić sobie sytuacji, kiedy Irlandia płonie. O nie! To niemożliwe. Mimo to, zapytałem szefa.
„A wiesz co?” — odpowiedział — „Znam jeden taki przypadek. Cztery lata temu, pod koniec stycznia byliśmy z żoną we Francji. Na jakichś targach albo czymś tam. Ostatniego dnia zaskoczył nas telefon. Dzwonił sąsiad z Zachodniego Corku. Mówi: «Ziemia wam się pali!»” — spojrzał na mnie i kontynuował — „Bo wiesz, okazało się, że przez niemal cały grudzień i styczeń w ogóle nie padało. Ziemia wyschła tak bardzo, że ktoś przechodząc i zapalając papierosa rzucił zapałkę. Z miejsca teren stanął w płomieniach”. — Szef zmienił ton głosu z opowiadającego na wyrażający zdziwienie i mówił dalej. — „Wyobraź sobie, musieli straż przeciwpożarową wzywać, żeby to ugasić (…)”!

     Tak, jestem w stanie sobie to przedstawić. Pożar pod koniec stycznia spowodowany rzuconą na wyschłą przez zimę ziemię zapałką. Uwielbiam Irlandię!

Wpis: 1 069.

A w pracy…

     Coraz częściej odbieram głuche telefony. Zupełnie tak, jak w grudniu zeszłego roku.

     KOMENTARZ ODAUTORSKI:
     Znowu szanowna redakcja blog.pl wywaliła mi notkę z debaty. Tym razem tę poprzednią. A przecież jest jak najbardziej na temat. Kukiz wyraźnie śpiewa o tym, czy wybaczyliśmy Niemcom wojnę. ;-)

     UPDATE:
     Ja rozumiem, że można powiadomić mailowo o usunięciu notki z debaty, ale żeby 21 razy? Umiem czytać ze zrozumieniem.

21 razy

Wpis: 1 068;

Za 39-ty!

Wpis: 1 067.