Kalendarz

Marzec 2008
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 65232
  • Dzisiaj wizyt: 7

Miesięczne Archiwa: Marzec 2008

Spacer Wielkanocny

spacer
Panorama Midlands.

spacer
Panorama Midlands.

spacer
Panorama Midlands.

spacer
Panorama Midlands.

spacer
Budka.

spacer
Panorama Midlands.

spacer
Pod słońce.

spacer
Zdjęcie z ręki.

spacer
Na turystycznym szlaku.

spacer
Święta Panno!

spacer
Dziewiąta stacja.

spacer
Tradycyjny, wielkanocny pocałunek pod jemiołą.



the Blair Witch Project made in Ireland

spacer
the Mass Rock – kamienny ołtarz, gdzie w czasach prześladowań (1691 – 1727), kiedy praktyki religijne (rzymsko-katolickie) były zakazane, gromadziła się okoliczna ludność na cotygodniowe msze.

spacer
Woda święcona

Wpis: 892.

Liczba szatana

666

Wpis: 891.

Dialog muzyczny.

W odpowiedzi na Butelki z benzyną i kamienie Cool Kids of Death, ważną piosenkę 2002-ego roku, chłopaki z Radio Bagdad śpiewają w Słodkich koktajlach Mołotowa:

W piwnicy pod ratuszem znaleziono równy rząd
Koktajli Mołotwa, Sześćdziesiąty ósmy rok
Podobno z ich pomocą, młodzież odmieniała świat
Dziś my ich użyjemy, nowy świat jest tego wart
Nie szkodzi raz spróbować i wyważyć nowe drzwi
Nie wyjdzie – to przynajmniej Dopiszemy do CV
Histerią mediów wieść ta szybko spada na dzielnice
Musicie nam wyjawić tajemnice – buntu

Chcemy móc się znowu zbuntować
Spalić, i obalić, zlustrować
Chcemy poznać wszystkie tajemnice!
To młodość idzie, to młodość krzyczy
To nowe idzie, to nowe krzyczy

Młodości zew narasta więc ruszają w dół ulice
Tłum zwarty jest i mocny tutaj gardło samo krzyczy
Oddajcie nam co nasze, nasz przywilej lat młodości
Nie, nie uda Wam się dłużej trzymać wszystkich nas w bierności
Z pomocą młodzieżówki aktualnej opozycji
Wykradziono znalezisko, partia wspiera swoich bliskich
Koktajle Mołotowa więc wędrują z rak do rąk
Z łatwością postawiono pierwszy krok – buntu

Chcemy móc się znowu zbuntować
Palić, i obalić, zlustrować
Chcemy poznać wszystkie tajemnice!
To młodość idzie, to młodość krzyczy
To nowe idzie, to nowe krzyczy

Tłum staje uzbrojony i rozgląda się. Co mamy zrobić teraz, kiedy bliski cel?
Gdy w rękach mamy to, co zmienić może nasze pokolenie
Butelki z benzyną i kamienie, kamienie!
Obalić, wnet obalić! – krzyknął ktoś wzniecając szum
Na hasło dobrze znane, w górę strzela gęsty szklany las
Obalić, wnet obalić! – ryknął za nim dziki tłum
Butelki tkwią przy ustach, płynie ciecz i błyszczą w słońcu dna
Obalić, obalić, obalić, obalić
I spływa do ich gardeł landrynkowy, słodki płyn
Dla chcących życia użycia, zdatny tylko do spożycia
Konsumpcja rewolucji trwała jeszcze kilka chwil
Próby czasu nie wytrzymał ten eliksir – buntu

Chcieli móc się znowu zbuntować
Palić, i obalić, zlustrować
Chcieli poznać wszystkie tajemnice
A poszli na więcej liczyć
To nowe poszło, i już nie krzyczy
To młodość przeszła, już tylko liczy
Młodość przeszła…

Wpis: 890.

Piszą o nas… część druga.

Artykuł
Daleko, daleko w tle, widoczny uginający się od natłoku zadań, pracownik firmy.

Wpis: 889.

Samymi przyjemnościami człowiek żyje.

the X-Files

Ponieważ, jak głosi staropolskie przysłowiek, samymi przyjemnościami człowiek żyje, jakiś czas temu postanowiłem sprawić sobie jedną z największych możliwych niespodzianek – zebraną w jedno pudełko kolekcję wszystkich serii serialu wszechczasów z ikonami popkultury mojego pokolenia – the X Files.
Jest tego dziewięć sezonów, ponad dwadzieścia odcinków na sezon, różnego rodaju dodatki i bonus w postaci pełnometrażowego filmu the X-Files, Fight the Future.
Po dwóch tygodniach niemal nieprzerwanej projekcji jesteśmy jakoś w połowie sezonu trzeciego. Sama myśl ile jeszcze przed nami powoduje, że od razu robi mi się lepiej. Jak sobie przypomnę emocje związane z oczekiwaniem na kolejne odcinki, jak sobie przypomnę przypominanie odcinków oglądanych już wcześniej, mam ochotę robić maratony – dwudziestoczerogodzinne może i czterdziestoośmio… Czego by nie mówić, serial wszechczasów porządnie się we mnie zakorzenił i nie ma możliwości, żeby było inaczej.

Ciekawi mnie końcówka. Pamiętam, że oglądałem dwie pierwsze serie chyba nie pomijając ani jednego odcinka. Pamiętam, że kolejne serie starałem się oglądać równie gorliwie, ale zdaję sobie sprawę, że wkraczając wtedy w okres socjalizowania się, mogłem niektóre odcinki przegapiać. Pamiętam, że nie pamiętam, żebym oglądał ostatnie sezony. Dziewiątego, ósmego czy siódmego to prawie na pewno nie widziałem. Szóstego nie jestem pewien. Tym bardziej nie mogę doczekać się, aż przebrniemy przez te początkowe, by dotrzeć do nowych dla mnie odcinków.
Słyszałem i czytałem wiele na temat zakończenia. Słyszałem, że scenarzyści nie dali sobie rady. Nie wiedzieli, kiedy przestać. Że zaplątali się i spaprali taki dobry początek.
Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł się przekonać na własne oczy.

Tymczasem wyczytałem ostatnio w Żydokomunie, że nie dość, że szykuje się drugi pełnometrażowy film oparty na nieśmiertelnym Z Archiwum X, to jeszcze scenarzyści zdecydowali się go zbeszcześcić czymś, czego ja – jako fan produkcji – obawiałem się najbardziej… Romansem Muldera ze Scully. To jest nie-do-pomyślenia! Co innego sprytne zagrywki z sobowtórem Muldera w jednym z odcinków, To uszło. Ale żeby zbliżać dwoje agentów do siebie na serio!? Miejmy nadzieję, że to tylko plotki podsycające atmosferę przed premierą.
O ile i tak poszedłbym obejrzeć ten film, tak teraz pójdę już na penwo.

Wpis: 888.

Piszą o nas…

Traditional Company Integrates Online Solutions to Age-Old Problems

ArchitecturalClassics.com has discovered a great strategy for keeping costs down and efficiency up, with the new Google Apps.

Dublin, Ireland (PRWEB) March 5, 2008 — An Irish company has discovered a great strategy for keeping costs down and efficiency up, with the new Google Apps.

News Image

"90% of communication is done by email or chat"

Niall McDonagh is managing director of Architectural Classics, an online-focused, period style home hardware business. As a business where, he says, "90% of communication is done by email or chat," the company was spending significant time and "actual money" on data backups and information sharing between employees. Like so many small to medium businesses, the point had come where more money and energy was being expended on administering the business than conducting its core tasks.
As a new-generation business — mostly conducted online, with minimal face-to-face contact — Architectural Classics had a huge amount of important data stored in email. The theft of a computer drove home the point that insurance cannot cover everything, and a new security solution was necessary.
"I read that Gmail is now available for companies, and I knew we needed to look into it," says McDonagh. "All my key staff members were positive about it and the feedback we got from those who already used it was promising."
As well as their email being more secure, Architectural Classics employees can now access each others emails at necessity with their personalised Gmail domain name, without the need for a large, expensive and technically difficult server.
"The size of all company e-mails we need to have access to is close to 10 times the size of our whole e-commerce system, so we would need ten times more storage space in our server," McDonagh says.
Google Docs is the other important benefit for Architectural Classics; the application allows file sharing and editing among remote employees in real time, in a web browser window.
Many of the company’s employees are located in different countries, so when team work on a file was necessary, there could be costly confusion over what stage a project was at.
McDonagh celebrated the application, "We had been using a mailing list, e-mailing the updated version of a file to everyone after every modification. You could easily get lost in all the different versions. Now, with Google Docs, we can all edit the same documents at the same time. That has made our lives easier."
With new Google Apps, "We don’t have to worry about our emails anymore and can spend more time growing our business!"

Wpis: 887.

Statystycznie rzecz biorąc.

Statystycznie rzecz biorąc, od czasu kiedy zacząłem w ogóle prowadzić statystyki, nie schodziłem poniżej pewnego poziomu dobrych uczynków dziennie. Statystycznie. Tych dobrych uczynków było zazwyczaj w okolicach 3 dziennie. I więcej.
W czasach akademickich, statystyki skakały znacznie w górę latem i nie obniżały się aż do końca roku. Na dobrą sprawę, nie pamiętam, żeby obniżały się zimą czy wiosną. Zawsze znajdywała się jakaś okazja.

Okazje zdarzały się też tutaj, zaraz po przyjeździe. Pierwsze miesiące, pierwsze pół roku czy pierwszy rok. Nawet pierwsze półtora roku w nie obfitowały. Można byłoby tłumaczyć się, że z początku spowodowane to było zderzeniem z nowym, potem poszukiwaniem swojego miejsca etc. aż w końcu ze spokojem i stabilizacją, które tylko uprzyjemniały dobre uczynki. Aż do tego roku.

Po tych kilku latach wreszcie należało powiedzieć stop. Miło było, ale przyszedł czas, kiedy trzeba przystopować. Zrezygnować z poprzedniego trybu. Postarać się coś zmienić.
Po tych kilku latach, już w grudniu ubiegłego roku, widać było zawahanie tej – wydawałoby się – niezmiennej prawidłowości. Średnia dobrych uczynków dziennie spadła do 1.94. W styczniu jeszcze zahaczyła o poziom przyzwoitości – 2.45 (choć daleko jej było do zwyczajowych 3.5) – a w lutym, po raz drugi zniżyła pułap i osiągnęła ledwie 1.84.

To sukces!

Biorąc pod uwagę wszelkie znaki na niebie i ziemi, nie zapowiadało się, że kiedykolwiek dojdzie do takiej sytuacji. Spodziewać by się mogło raczej, że średnia dobrych uczynków będzie rosła jak w Kopcu Nohavicy i nigdy nie osiągnie masy krytycznej. Udało się jednak okiełznać postęp geometryczny spotkań z Johnem [Barleycornem].

Choć mówi się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, chcę sobie myśleć, że teraz będzie już lepiej. Do zera nie zejdę, poniżej jednego dobrego uczynku dziennie też pewnie nie (przynajmniej nie w najbliższej przyszłości), ale jakaś tam droga – wierzę, że słuszna – została obrana.

Z innych ciekawostek? Mamy zawirowania pogody. W niedzielę było ciepło, słonecznie – koniec wiosny (w Irlandii wiosna zaczyna się 1-ego lutego). W poniedziałek, zimno, śnieg(!) na ulicach, zawieje i zamiecie. Mrozy oscylujące w okolicach -1, -2 stopni celcjusza. Dziś znowu ciepło i słoniecznie. Na taką pogodę staropolanie uknuli nawet przysłowie: "(…) plecień, bo przeplata; trochę zimy trochę lata".

Wpis: 886.

29-ty lutego.

W Irlandii przyjęło się, że raz na cztery lata, 29-ego lutego to kobieta oświadcza się mężczyźnie. Przyjęło się też, że tego dnia mężczyzna nie może odmówić. Dlatego przezorni mężczyźni zostają w domach, barykadują się na cztery spusty, wchodzą w zażyły związek z telewizorem i zgrzewką piwa, by uniknąć przypadkowych niespodzianek. Z drugiej zaś strony, mężczyźni poszukujący wrażeń, chodzą po ulicach i wypatrują kobiety, która mogłaby się im oświadczyć. Ryzykują. Nie wiedzą przecież, na kogo mogą trafić. A biorąc pod uwagę irlandzką rzeczywistość…

Patrząc na ten dzień od mojej znowu strony, miałem wrażenie, jakby cały świat o nim zapomniał. To tak z perspektywy pracy. O ile zazwyczaj coś się dzieje, tak wczoraj nie działo się nic. Zupełnie. Żadnych telefonów, email – nic. Naprawdę wyglądało to tak, jak gdyby wszyscy nagle odpuścili sobie 29-ego lutego, dali sobie z tym nadprogramowym dniem spokój i wykorzystali go raczej na odpoczynek a nie dzień roboczy.
Ciekawostką było to, że w Dublinie padły maszyny sprzedające bilety tramwajowe. Ich pomysłodawcy, wdrażając je trzy lata temu nie wpadli na pomysł roku przestępnego. Nie muszę dodawać, jaki zapanował chaos. Szczęśliwie, dowiedziałem się o tym z radyja. Informacja dotyczyła mnie zatem jedynie pośrednio.

Et de hic hactenus.

Wpis: 885.
..:: LINK ::..