Kalendarz

Listopad 2007
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66247
  • Dzisiaj wizyt: 3

Miesięczne Archiwa: Listopad 2007

Santa Cactus

santa cactus

Wpis: 868.

Scenka rodzajowa, typowa.

Supermarket SPAR, godzina poranna, Walczak kupuje kolę. Sprzedawca odzywa się do niego po polsku:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry – odpowiada niezaskoczony Walczak.
- Za czapeczkę ŁKSu należy się 50% zniżki. € 1.20 poproszę.
- Gdybym przyszedł jeszcze w szaliku, dostałbym darmo? – pyta się mile zdziwony Walczak.
- Nie, ale jakbyś przyszedł w szaliku Widzewa, nie sprzedałbym Ci w ogóle.
- Dzięki.
- Miłego dnia.
- Wzajemnie.
Kurtyna!

Wpis: 867.

O grach komputerowych.

Od dobrych kilku lat nie grałem na komputerze. Sporadyczynie zdarzało się spędzić trochę chwil przed Sim City czy Locomotion, ale wiele czasu minęło, od kiedy po raz ostatni sobie strzelałem.

Niedawno mnie naszło i postanowiłem nadrobić tę zaległość.

Zacząłem od Medal of Honor, ale nie ruszył mi pod Vistą. Chciałem wziąć się za Half-Life’a 2, niestety pojawił się ten sam problem. Wreszcie wpadłem na pomysł, że odświeżę sobie, albo przynajmniej spojrzę na dwa klasyki gatunku w nowym wydaniu – Quake (wersja 4) i Doom (wersja 3). Pierwszy był Doom.

Ściągał się kilka dni. W końcu go nagrałem. Wczoraj zaistalowałem. Uruchomiłem. Niemiłosiernie skakał. Gra sprzed dwóch bodajże lat i na niedawno kupionym komputerze żabkuje. Trochę mnie to zmartwiło. Pogrzebałem w ustawieniach. Najniższa rozdzielczość, najmniej detali. Nadal nic. Mimo to postanowiłem spróbować. Przebrnąłem przez intro, zrobiłem pierwszych kilka kroków bohaterem. Pojawiłem się najpierw na recepcji, potem u jakiegoś żołnierza. Kilkanaście minut chodziłem po różnych korytarzach i nie oddałem ani jednego strzału. Nie dość, że gra prezentowała się kiepsko, to jeszcze nie można było sobie przyzwoicie pozabijać. Zrezygnowałem. Postanowiłem spróbować szczęścia z Quake 4.

Powtórzyła się ta sama historia. Najpierw gra ściągała się jakiś czas. Później ją nagrałem, zainstalowałem. Uruchomiłem. Skakała. Zmniejszyłem ustawienia. Skakała nadal, ale mniej. Obejrzałem intro, przybrałem postać żołnierza z oddziału “Borsuk” (gra, na nieszczęście, została spolszczona). Wszedłem do jakiegoś pomieszczenia. Zaczęło się strzelanie. Niestety, mimo najniższej rozdzielczości i najmniejszej liczby detali nie dało się płynnie poruszać. Ponownie, po kilkunastu może minutach zmuszony byłem zrezygnować z dalszej rozgrywki.

W taki sposób, dwie gry, co do których miałem nadzieję, że może mnie wciągną i spędzę przed nimi więcej niż tylko kilka chwil, zostały usunięte z twardego dysku. Kilka dni ściągania, kilkanaście minut instalacji i konfiguracji tylko po to, by po kilku minutach stwierdzić, że nie ma szans w nie pograć. Wina komputera? Poniekąd. Ale pewnie też to, że jeśli mam ochotę na FPS, to bardziej mam na myśli grę tylu Serious Sam, gdzie można było bezpretensjonalnie zabijać wszystko, co się rusza, bez większej ideologii w stylu: “uratuj ziemię”. Doom 3 i Quake 4 mają, wg mnie, za dużo w sobie fabuły. Po fabułę tymczasem, to ja chodzę do kina.

Wpis: 866.

Sobota.

Trzy godziny w pracy i właściwie nic się nie wydarzyło. Sobota mija leniwie z myślą przede wszystkim o powrocie do domu, gdzie będzie czekać na mnie picca. Nadal nie wyjąłem małego ustrojstwa spod szafy[1], ale Peter the 1st obiecał, że znajdzie coś w zastępstwie. Szef pojawił się na sekundę zakomunikować, że znika i przyjdzie później.

Wczoraj byliśmy w pubie. Kilka Guinnessików i Bulmersów. Ludzi nie było za wiele, ale też nie siedzieliśmy za długo. Bardziej nastawiamy się na przyszłotygodniowy koncert. Ciekaw jestem, jak to będzie zobaczyć „gwiazdę z USA” (nieważne, że przebrzmiałą 10 lat temu). Ciekaw jestem, jak sobie Fun Lovin’ Criminalsi dadzą radę w tej nieprzychylnej „sali koncertowej”, jaką jest Sky Venue. Czy będzie trochę publiczności czy też skończy się, jak ostatnio, kiedy okazało się, że byłem chyba jedyną osobą, która kupiła bilet (reszta ludzi na sali, to byli znajomi występujących zespołów, fotografowie, dziennikarze i oczywiście obsługa baru). W każdym razie, źle być nie może.

A skoro o muzyce, to czekam na kolejną składankę NME. Zeszłoroczna i ta sprzed dwóch lat trzymały poziom. Chcę wierzyć, że i na tegorocznej się nie zawiodę.

Do pracy przyjechałem autem. Samochód dał radę. W założeniu ma dawać radę jeszcze przez rok. Przynajmniej do przeglądu. Potem się pomyśli. Plus, że trochę szybciej (mimo korków przy Heuston) i taniej niż pociągiem. Minus, że ani zjeść, ani poczytać, ani zdrzemnąć się. Pluso-minus, że doroślej się czuję. Przed tym się już nie ucieknie. Mniejsza. Bawi mnie prowadzenie i można by na tym się skupić.

Mamy zamiar wybrać się dla rozrywki na Beowulfa. Najchętniej w niedzielne popołudnie. Kino Storm Cinema w naszym miasteczku charakteryzuje się podobnę specyfiką, co „sala koncertowa”, więc spokojnie będzie można spodziewać się raczej kamerlanego seansu – to lepiej. Plagą mogą okazać się bachory z popkornami ale szczęśliwie film został w Irlandii zaklasyfikowany do kategorii 12A (12 lat i więcej, pod opieką rodziców).

—–
[1] – Wczoraj, próbując zdjąć dla klienta lampę ze ściany, odkręciłem takie świństwo i ono potem spadło mi za szafę. Jedną z kilku ustawionych obok siebie. Nie było szansy ich ruszyć, więc postanowiłem wygrzebać draństwo spod spodu. Efekt jest taki, że schowało się za nogą tej szafy i już raczej nie ujrzy światła dziennego. Może kiedyś, przy kolejnej przeprowadzce sklepu.

Wpis: 865.

Wszystko inne.

1) Idziemy na koncert Fun Lovin’ Criminals
Fun Lovin Criminals

2) Na moment powróciły problemy z wojskiem i prokuraturą, ale sprawa się poniekąd rozwiązała. Dzięki temu, że jestem wymeldowany z adnotacją, że na stałe przebywam poza granicami Polski, WKU się ode mnie odczepiło. Oczywiście nie raz na zawsze, ale do czasu gdy ponownie zamelduję się na terenie RP. Chyba, że zrobię to po 50-tym roku życia, wted dadzą mi spokój. Inna opcja mówi, że może wcześniej będę miał tę sprawę z głowy, ale to tylko w wypadku, gdy zmienią się przepisy.
Prokuratura natomiast zapowiedziała, że chciałaby ze mną porozmawiać w celu wyjaśnienia podejrzenia o uchylanie się od służby wojskowej. Mogłem poczekać na ich wezwanie, bądź wyrazić ochotę na dobrowolne spotkanie. Początkowo miało ono odbyć się na terenie Polski, ale stanęło na tym, że jeśli rzeczywiście będę miał z nimi rozmawiać, to zrobię to tutaj. Przede wszystkim dla wygody. Mogę ponieść różne konsekwencje. Żadne z nich nie są bardziej czy mniej prawdopodobne. Może skończyć się umorzeniem sprawy (w końcu WKU, od którego to wszystko się zaczęło, już więcej mnie nie ściga), może też skończyć się karą grzywny. Podobno sytuacja ma się wyjaśnić w przeciągu dwóch miesięcy.
Pozytywna informacja wypływająca z tego wszystkiego jest taka, że już na 100% wiadomo, że nikt nie będzie mnie ścigał, a tym bardziej zatrzymywał na przejściach granicznych.

4) Dla ścisłości, liczba października to: 114

5) Na moment, kilkanaście dni temu, pojawili się rodzice. Wnieśli odmianę do tej codziennej codzienności. Było inaczej, a przez to lepiej. Ich pobyt pozwolił na chwilę zapomnieć o frustracji, którą wywołuje we mnie beznadzieja każdego dnia. Szlag mnie trafia, ale o tym już było. Ważne, że mogliśmy pojechać do Glendalough, nad morze do Arklow, połazić niezobowiązująco po Portlaoise i wypić piwko w pubie. Zdjęcia ..::tutaj::..

6) Ze względu na to, że jakiś czas temu nabyliśmy pojazd mechaniczny, do nie-za-szerokiego zakresu obowiązku doszły kolejne. O ile, jak się okazało, nie ma większego problemu z prowadzeniem auta lewą stroną ulicy (początkowo ma się odruch zmieniania biegów prawą ręką, ale to można przezwyciężyć), czy tankowaniem, schodzy zaczynają się, kiedy coś przestaje działać prawidłowo. A okazuje się, że nienajmłodsze już auto, ma swoje humory. I tak: a) nie otwierają się szyby (u pasażera w ogóle, u kierowcy najczęściej); b) nie domykają się drzwi pasażera; c) nie działają kontrolki na desce rozdzielczej; d) nie działa nawiew; e) nie działa rozmrażanie tylnej szyby; f) wycieraczki też jakoś koślawo chodzą.
I tu pojawia się pytanie, warto to wszystko naprawiać? Szyby przeszkadzają, kiedy trzeba zapłacić za parking albo autostradę, ale poza tym jest okej. Za klimatyzację robi szyberdach. Niedomknięte drzwi pasażera strasznie szumią, ale tylko podczas szybkiej jazdy. Na codzień, do sklepu, w ogóle się tego nie odczuwa. Kontrolki na desce rozdzielczej i tak do niczego się nie przydają, a nawiew można zastąpić starą podkoszulką. W każdym razie, w najbliższych dniach i tak czeka mnie – jak to dziko brzmi – wymiana oleju.

prawo jazdy

prawo jazdy
A tymczasem wymieniłem sobie prawo jazdy na irlandzkie.

Wpis: 864.

Miejsce pracy – Architectural Classics

Wpis: 863.

Przyjaźń polsko-irlandzka.

a Polish man & Irish man sittin’ in a bar. The Polish guy drinks his beer, throws his glass in the air, pulls out a gun & shoots. He says „In Poland our glasses are so cheap we don’t need to drink from the same one twice!” The Irish man cool as cucumber, drinks his beer, throws his glass in the air, pulls out a gun and shoots the Polish guy. He says „In Ireland we have so many Polish cunts we don’t need to drink with same one twice!”

Wpis: 862.