Kalendarz

Styczeń 2007
P W Ś C P S N
« gru   lut »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66559
  • Dzisiaj wizyt: 8

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2007

Just Jack – Overtones

overtones     Zaczęło się od tego, że któregoś dnia w pracy, Daniel, wbrew regulacjom wewnętrznym, zamiast oficjalnej płyty przeznaczonej do słuchania w salonach Xtra-Vision, puścił składankę NME the Essential Bands 2006. Gazeta New Musical Express przedstawiała na niej najbardziej odznaczające się przeboje z szerokopojętej muzyki rockowej mijającego roku. W przeważającej części były to utwory z gatunku indie/rock, czyli smęty. Niekiedy można było trafić na co żwawsze piosenki. Dwupłytowy album zawierał też pewną kompozycję, która mnie najbardziej utkwiła w pamięci. Była to piosenka Writer’s Block niejakiego Just Jacka.
     Zostałem przy niej na dłużej i okazało się, że to singiel promujący nowe wydawnictwo Po prostu Jacka – Overtones. Płyta miała premierę w ostatni piątek. Zaopatrzyłem się w nią w „mojej” firmie i przy pierwszej nadarzającej się okazji zacząłem słuchać.
     Zaczyna się piosenką, mi już znaną, Writer’s Block. Bujający utwór. Trochę elektroniki, bas, kobiece chórki i bujający bit. Kolejne utwory utrzymane są w podobnej stylistyce, nie są jednak nużące. Glory Days, Disco Friends, czy drugi singiel Starz In Their Eyes nie pozwalają siedzieć, czy leżeć wsłuchując się w nie. Nie nadają się z drugiej strony na zabawy. Na mój gust, są idealne na niezobowiązujące spotkania towarzyskie. Sobotnie, piątkowe popołudnia przed wyprawą na „clubbing”. Wspaniale wprawiają w nastrój zabawowy. Pozwalają się zrelaksować, zostawić tydzień za sobą.
Dalej mamy nastrojowy [utwór] Lost i całkiem odmienny I Talk To Much. Następnie wręcz balladowy, można by powiedzieć (typowe brządaknia gitary), Hold On, syntetyczny Symphony of Sirens, fankowe Life Stories i No Time. A na koniec, Po Prostu Jacek serwuje nam dwie wyciszające kompozycje Mourning Morning i Spectacular Failures.
     Tekstowo, Just Jack nie schodzi poniżej przeciętnej. Śpiewa o zawiedzonych miłościach, sobotnich balach etc. W skrócie – nic nowego. Ale przynajmniej nie robi tego w sposób odrażający i banalny. Daje sobie radę przyzwoicie. Nie można się przyczepić. Muzycznie i aranżacyjnie natomiast, naprędzej dałoby się go porównać do Jamiroquaia pomieszanego z Robbie’m Williamsem i the Streets. Innymi słowy – muzyka współczesna. Ni to elektroniczna (choć elektronikę słychać w każdym takcie), ni to żywa (gitary, bas brzmią żywo), ni to hip-popowa (Just Jack niekiedy deklamuje teksty). Styl eklektyczny, można by rzec.
     Płyta Overtones Just Jacka nie jest przełomowa, wybitna, odkrywcza. Nie, nie ma się co oszukiwać. Ale na pewno jej zakup nie jest wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Czasem warto jest mieć co puścić urządzając w domu bifor[1] przed wyjściem na kokodżambo[2].

—–
[1] – bifor (także bifor party) – krótka rozgrzewka w postaci drinka, dwóch, przed właściwą imprezą.
[2] – kokodżambo – popularne na Rockview określenie tancbudy, ewentualnie imprez odbywających się w powyższych przybytkach.

wpis: 793
+353833323421

Palimpsest

plakat     Będąc zawiedzionym milionem rodzimych produkcji kinowych, ich rozczarowującym poziomem, beznadziejną tematyką, wątpliwą grą aktorską etc., do filmu Palimpsest podchodziłem ze sceptycyzmem. Z obawą wręcz, że będzie to kolejny nijaki film. A jednak.
     Akcja, z pozoru, prosta. Policjant Marek rozwiązuje zagadkę zabójstwa swojego kolegi po fachu. Pomaga mu w tym Tomek. Obaj trafiają na coraz to dziwniejsze poszlaki. Świadkowie znikają, co bynajmniej nie ułatwia sprawy. Ale to nie wszystko.
Marek, oprócz całej sytuacji zmaga się ze samym sobą. Non stop nawiedzają go wizje szpitala. Nie jest pewien w co i komu ma wierzyć. Nie jest pewien, czy ma wierzyć samemu sobie.
     Do tego dochodzi atmosfera filmu. Klaustrofobiczna. Niemal wszystkie ujęcia są kręcone we wnętrzach. Prawie w ogóle nie ma plenerów. Kolorystyka, żywcem wzięta z kamienicznych bram w połączeniu z sanatoryjnymi brązami. Wszystko to zachwyca.
     Niewątpliwie, film godny uwagi!

wpis: 792
+353833323421

Kontrakt…

Punkt 3 stanowi:
„Location – Your appintment will be based in Xtra-vision Portlaoise. You will on occasion be required to work in other stores in your local area that are within reasonable travelling distance. This is often to assist with cover periods for staff leave, illness, absence and pending filling of vacancies. You are required to co-operate with all such requests.”

W skrócie – jutro przenoszą mnie do New Bridge.

wpis 791
+353833323421

Świat się kończy, apokalipsa już blisko…

Na całym świecie upały, wichury… W PL nie ma zimy, a w IR?
anomalia1
Po raz pierwszy, jak mówią mieszkańcy Portlaoise, od siedmiu lat…

anomalia2
spadł śnieg!

wpis: 790
+353833323421

Domokrążczyni

– I sell pictures, you look, not buy.
– Good bye.

wpis: 789
+353833323421

A jednak…

     Do tej pory jednym z pewników było, że firma nikogo nie zwalnia z pracy. Przynajmniej nie bezpośrednio. Może [firma] wywierać nacisk. Nie dając godzin np., albo przydzielając niewykonalne zadania, za nieukończenie których może karać naganami. Trzy nagany i won. Ale tak po prostu – You’re sacked – albo – You’re fired – nie da rady. Przynajmniej tak się wydawało.
     W gorącym okresie przedświątecznym, firma zatrudniła kolejnego pracownika (rotacja – tak swoją drogą – jest niezła), mianowicie Lee. Młody chłopak, ledwo osiemnastkę ma na karku. Całkiem sympatyczny. Typowy przedstawiciel tutejszej młodieży. Kolczyk (właściwie diament) w uchu, srebrny łańcuch na szyi, sportowe ciuchy.
Lee był okej. Też nosił okluary. Właściwie, to ich nie nosił, przez co komicznie wyglądał, gdy wpatrywał się ślepo i bezradnie w komputer z odległości mniejszej niż 10 centymetrów, albo kiedy ustawiał – zgodnie z numerkami – filmy na półkach na zapleczu (szło mu to jak po grudach, następnego dnia, po tym, jak wszystko było pomieszane, można było nie mieć wątpliwości, kto pracował). Tak czy inaczej, był w porządku. Przynajmniej był perspektywiczny. Aż do ostatniego weekendu.
     Miał pracować w piątek i sobotę na wieczór. Kiepska pora, jak dla młodzieńca, który mógłby chcieć się wyszaleć. Niekiedy widać było po nim, że akurat te dni mu nie odpowiadają. Mniejsza.
Miał pracować w piątek wieczór, ale mu się nie chciało. Wymyślił więc sobie sprytnie wybryk. Namówił swoją koleżankę, by zadzwoniła do firmy, przedstawiła się jako jego matka i nakłamała, że biedy, mały Lee jest ciężko chory i do pracy przyjść nie może.
Numer grubymi nićmi szyty i niezbyt wyszukany (może dobry, by stosować w szkole, ale nie w pracy). Nie przeszedł.
     Pech chciał, że piątek był nerwowy. Była wizytacja District Managera, nie wszystko było tak, jak być powinno (jeden film nie został wystawiony na półki w odpowiednim momencie, kilka innych wciąż leżało w pudełkach, które – nie wiedzieć, jakim cudem, dzień wcześniej przeoczyli Shane z Danielem). Do tego szefowej teść miał zawał i chodziła cała roztrzęsiona.
     Postanowiła sprawdzić Lee. Zadzwoniła do niego do domu, gdzie – niczego nie świadoma – mama wydała naszego kolegę na pastwę Lindy. Ta długo się nie zastanawiała i jeszcze tego samego dnia oznajmiła Lee, że może sobie szukać innego zajęcia.

     I to mógłby być koniec tej historii, gdyby nie to, że z pracy odszedł Karol, odszedł też Eoghan. Dawid z Tarą mogą pracować tylko w weekendy, a Amanda wieczorami. Szefowa została praktycznie bez pola manewru, za to ograniczona restrykcjami, by pracownicy zatrudnieni w niepełnym wymiarze godzin, nie zarabili więcej niż „full-time’y” (co ostatnio zdarzało się nagminnie). Postanowiła więc okazać wielkoduszność i – jak głosi plotka, a w zasadzie Shane – być może już w ten weekend znów ujrzymy Lee w pracy. Razem z nim kolejną nową osobę – Stefana (Stephena).

wpis: 788
+353833323421

„Życie, życie jest nowelą (…)”

     Zaczęło się wszystko w listopadzie. Pojawił się komputer, wraz z nim Internet. Chwilę później rozpoczęła się masowa kradzież. Jako, że filmów nie potrzebuję (mam je z firmy), poszedłem w stronę seriali (też mam je w firmie, ale nie za darmo). Na pierwszy ogień poszły LOSTy.
     Jeszcze przed wyjazdem docierała do mnie fama, że to dobry serial. Znaczy się, wciągający przynajmniej. Pamiętam, jak w odległych czasach LO taka sama fama dotarła do mnie nt X-FILESów. Wtedy, z początku się opierałem, ale jak wreszcie obejrzałem któryś odcinek, wpadłem w Muldera i Scully po same uszy i na dobrych kilka lat zostałem owładnięty mottem: „TRUTH IS OUT THERE” albo hasłem: „TRUST NO ONE”. Ale wracając do LOSTów.
Ściągnął się pierwszy sezon, potem drugi. Zacząłem oglądać. Najpierw spokojnie, odcinek dziennie. Potem mniej spokojnie, po dwa, trzy odcinki dziennie. Skończyło się na rekordowych siedmiu pod rząd. To była jazda. Serial LOST ma to do siebie, że jest skonstruowany, jak książka Browna. Z końcem odcinka / rozdziału, aż ma się ochotę rozpocząć następny. Serial LOST jest zaplanowany na kilka sezonów, jako całość, jak książka, której rozdziały są tylko poszczególnymi etapami. Nie jest tak, że odcinek jest zamknięty sam w sobie. Jest tylko małym kółkem w wielkiej maszynie rozrywkowej.
Okej, dość. LOSTy przez pewien czas rządziły. Niestety, skończyła się ich dostępność w I-necie (można znaleźć jedynie kilka pierwszych odcinków trzeciej serii) i na jakiś czas trzeba było zakończyć przygodę z rozbitkami. Ale nie z serialami.

     Następny był TWIN PEAKS. Nieśmiertelny David Lynch i jeszcze bardziej wieczny agent Cooper. Zagadka śmierci Laury Palmer, do której zabicia swego czasu przyznał się Świetlicki, nieślubne dziecko Bogarta i Monroe, wciągała. Wątki poboczne, przeradzające się niekiedy w podstawowe interesowały. Z jednej strony spokojne, zapadłe miasteczko, z drugiej strony ześwirowani jego mieszkańcy niemal bez wyjątku hipnotyzowali. I powtórzyła się sytuacja z LOSTów. Nie dało rady obejrzeć tylko jednego odcinka. Dwa, trzy, to było absolutne minimum. Średnio wychodziło po cztery, rekordowo do sześciu.
Niestety, serial się szybko i po „lynchowsku” skończył.

     Na chwilę pojawił się PRZYSTANEK ALASKA. Kilka losowo wybranych odcinków, ale już w tym czasie szykował się wielki powrót do przeszłości.
Ze względu na to, że w I-necie jest wszystko, co już było, a jak czegoś nie ma, to znaczy, że to nie istniało (problem co jest, a czego nie ma, rozwiązał się jakby sam przez się), można też było odnaleźć niezapomniane i niedoścignione X-FILESy. I tak też się stało.

     Na początek dwa pierwsze sezony. Jak zaskoczą (w końcu to odgrzewanie dawno owianych legendą wspomnień), pociągnie się resztę. Jednak, nie ma co ukrywać, z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy na szybie w pokoju miałem naklejony „x”, a na koszulce podobizny agentów Muldera i Scully. Nie wspominając o emocjach, które towarzyszyły tygodniowym oczekiwaniom na kolejne odcinki. Ech… To były czasy.

/komentarz odautorski: Niemniej jednak życie toczy się dalej i właśnie dowiedziałem się, że stałem się (blog stał się) częścią monopolu. Tak, jak starałem się unikać np. Nokii czy innych TPSA (Orange), tak teraz, nie za bardzo za moją wiedzą, okazało się, żę jestem częścią onet.pl. Niech to jasny szlag! O!

wpis: 787
+353833323421

Młody, rozwijający się zespół pracowników XV…

firma
Eoghan, ja, Amanda, Tara, Shane, Daniel, David.

wpis: 786
+353833323421.

Droga…

do pracy
do pracy

z pracy
z pracy

wpis: 785
+353833323421

2007

Being the ultimate caregiver to those you love, you thrive in your relationships this year. Your understanding and compassion are an inspiration to others, and your optimism is contagious. This year brings opportunities to explore new horizons through travel and/or spiritual studies. This is a wonderful time for you to build more resources in your life. You will feel confident and satisfied with how you spend your time and money. You love the comforts that luxury brings, and will enjoy decorating your home with fascinating art objects. Developing your own musical and artistic talents brings you pleasure. Gardening and/or interior design may interest you as well.

You realize your need to regroup and recharge your emotional energy this year. As you explore new activities, you approach the practical necessities of daily existence with a quiet joy and a gentle humility. Give yourself some of that energy when it comes to health issues and you’ll discover the perfect fitness regime. Your outer life goes much better when you involve yourself in more creative playtime.

With so much joy and harmony coming to you this year, you’ll find that it bubbles over into your career as well. Your generous heart will attract many fun, sociable people into your life, and you’ll enjoy a year full of getting out and doing things.

wpis: 784
+353833323421