Kalendarz

Styczeń 2006
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 65569
  • Dzisiaj wizyt: 2

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2006

Napis na pocztówce. Ze snu.

„Mój nowy adres: ul. Najlepsza 1 / 19”.
Trzeba będzie spojrzeć gdzie to.

wpis: 698

Okazuje się także, że…

… można pójść do klubokawiarni na jedno małe piwo… grzane i z sokiem.

wpis: 697

Dać do ręki zabawkę…

bałwan
bałwan z modną fryzurą

Łódź industrial
widok z pracy

Łódź industrial
budynek, w którym swego czasu miał próby
legendarny już zespół 12 kilometrów Mickiewicza

Korek
podróż z atrakcjami

lód
kostka lodu, z lekka zdeformowana

przeszłość
zdjęcie z samym papieżem

walczak
źle jest?

wpis: 696

Ulubiony kolor Chucka Norrisa to ból!

- Dojadę tym autbusem na dworzec?
- Nie – odpowiada kierowca.
- A ja? – pyta drugi pasażer.
- Ależ oczywiście, panie Norris.

wpis: 695

Okazuje się, że…

… jednak można pójść do klubokawiarni na kawę, herbatę i ciastko!

/annotatio auctoris: Potrzeba było 375 dni.

wpis: 694

chuizm

Cokolwiek, kiedykolwiek by się działo lub nie działo przez cokolwiek lub kogokolwiek w jakichkolwiek warunkach – chuj z tym. ;-)

wpis: 693

- Szukasz pracy? – Nie. Ona mnie znajduje.

Niedzielne popołudnie, właściwie wieczór. Ojciec wrócił z Lwowa. W samolocie sieknął kilka szklaneczek Whiskey, co spowodowało, że nie chciał przerywać i wymyślił sobie, że pojadą z Matką do znajomych. Pojadą, to znaczy, ja ich zawiozę i po jakimś czasie przywiozę z powrotem.
Czekam spokojnie w domu na umówiony znak, sygnał. Dzwoni telefon. Zazwyczaj nie odbieram. Po tym, jak ściga mnie PKP, Sąd Grodzki, Uniwersytet, może WKU, czasem rodzina i Bóg jeden wie, kto jeszcze, niekoniecznie mam ochotę prowadzić niezapowiedziane rozmowy. Podobnie z listami. Jak jakiś polecony, nie otwieram. Po co mam się stresować. Przecież znajomość jego treści i tak niczego nie zmieni. Nagle nie wytrzasnę iluśtam set złotych na kary dla Polskich Kolei Państwowych, nagle nie będę miał pieniędzy na opłacenie kosztów postępowania sądowego, nie będę miał na zapłacenie szkole (o ile zdecyduję się wrócić) itd. Ale wracając do telefonu.
Był niedzielny wieczór i chłopski rozum podpowiadał, że tym razem nie będą to instytucje, które mogłyby mieć do mnie jakieś pretensje. Spodziewałem się, że dzwoni ktoś z rodziny z pytaniem o to, jak jest. Odebrałem.
Usłyszałem: „Piotrek? Pamiętasz, jakiś czas temu nasza znajoma pytała się, czy nie chciałbyś pracować u niej w księgarni internetowej? Wiesz, dbanie o całokształt strony, uzupełnianie asortymentu, takie tam, szpargały. Co ty na to?”
Pierwszą myślą było: „Super sprawa. Pracować przed komputerem, a pracować w Filmotece Narodowej – jak niebo do ziemi”. Ale później przyszła refleksja. Po pierwsze, praca mi jest potrzebna do końca marca, potem i tak znikam (jeśli wcześniej mnie nie aresztują, albo coś). Po drugie, potrzebna mi jest praca niewymagająca ode mnie zbytniej systematyczności. Te obowiązki, które mam obecnie w Filmotece są akurat na moje możliwości. Praca od około dziesiątej, jedenastej do około piętnastej jest w sam raz. Nie budzę się prędko, nie wracam do domu po nocach.
Kurtuazyjnie odpowiedziałem: „Tak, oczywiście. Poproszę o jakiś namiar. Zadzwonię”.
I tak dzwonię od niedzieli.

wpis: 692

Michał Jacaszek & Miłka Malzahn – Terminal Okęcie

Nie myśl o mnie słonko, najmilszy nie myśl.
Każde w inną stronę poszło, to już wiemy.
Wszystko się rozpadło, ale nie toniemy.
O czym jeszcze myślisz? O niczym już nie myśl.

Nie myśl ukochany, nie myśl o mnie miły.
Nie myśl o mnie wcale. Wszystkie myśli były.
Nie ma czego zbierać, nieme są spojrzenia.
Na rozmowy żadne nie ma siły.

Nie myśl o mnie kotku, nie myślo o przeszłości.
Tyle teraz smutku, ile w nas radości.
Tyle było złego, ile unieść można.
Ty będziesz uważny, ja będę ostrożna.

Nie myśl o mnie skarbie, nie myśl od tej chwili.
Mogłeś mnie nie znaleźć, mogłam się pomylić.
Mogło być cudownie, było ot tak sobie.
Dlatego od wtedy nie myślę o tobie.

Nie myśl o mnie słonko, najmilszy nie myśl.

wpis: 691

tej nowcy t yeiwlZiwatikgoa hga paoweijriwaef a;sdfasojf/ me kochoac

Koncert się udał.
Rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem. Był niesatysfakcjonująco krótki. Nawalało nagłośnienie (łódzki akustyk z Jazzgi dał dupy). Wszystko jednak rekompensowała Miłka.
Na kolejnym zespole nie zostałem. Kupiłem sobie płytę i nie bez przystanków pognałem do domu jej posłuchać.

wpis: 690

Stało się

Karta bankomatowa została uaktywniona… A zatem:
– bilet na koncert / kupiony
– co najmniej dwie płyty CD-A / jedna będzie w sobotę
– no i jakieś piwko zdałoby się, czyż nie? / zdało się

wpis: 689