Kalendarz
Grudzień 2003
P W Ś C P S N
« lis   sty »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
Archiwum
  • Wszystkich wizyt: 66247
  • Dzisiaj wizyt: 3

po świętach

Uzbierało się. Jak co roku święta nie są dla mnie czasem pojednania i przebaczenia. Wręcz przeciwnie. Kilka dni przedświątecznych i same święta to moment, kiedy wszystko drażni mnie najbardziej. Nie ma innej takiej pory w roku, kiedy czułbym tak silnie, że nie pasuję. Na dodatek nie widzę miejsca, gdzie mógłbym się przenieść. Tylko jedna rzecz daje złudzenie ucieczki. Pytanie tylko, czy ucieczka nie męczy a złudzenia, gdy zburzone, powodują jeszcze większą frustrację.
Przed świętami drażniło mnie to, że wszędzie, gdzie bym się nie ruszyły widziałem sztuczną atmosferę. Nagle ludzie zaczynali sobie przypominać o swoim człowieczeństwie i nakładali na siebie maski dobrego samopoczucia. Jak można być zadowolonym w mieście, które umarło? Przypominało się też niektórym, że można na wystawie sklepowej powiesić Mikołaja a okno przyozdobić kolorowymi lampkami. Niestety, nikt – wieszając Mikołaja – nie wykorzystał do tego stryczka a kolorowych lampek nie wieszał w kształt trupiej czachy. Zero poczucia dobrego smaku. Drażniło mnie też to, że byli też tacy, którzy – słyszałem ich wypowiedzi w jedynym radiu, którego słucham – cieszyli się szczerze z nadchodzącego Bożego Narodzenia. Mówili, że czują i wierzą w to, że to jest – choć umowna – rocznica narodzin Boga. W przeciwieństwie do tych z ulicy, ci z radia śpiewali kolędy radośnie, z życiem. Czego, niestety, nie można powiedzieć o znacznej większości tych wszystkich wykonawców, którzy darli się w czas świąt w telewizji. Ich zawodzenie (tych z telewizji, nie tych z radia) irytowało mnie jeszcze bardziej. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze rodzina i składanie życzeń. Gdy kilka lat temu postanowiłem sobie składać każdej osobie inne życzenia, nie doceniono tego. Niemalże drwiono ze mnie, że nie mówię: „wszystkiego najlepszego”. Wtedy dotarło do mnie, że nie ma sensu się wychylać. I tak niczego nie zmienię. Mam nadzieję, że jak już wyrwę się z domu, tak kiedyś, na stałe, to więcej ich wszystkich nie zobaczę. W tym roku z nieskrywaną nieszczerością każdej osobie z rodziny (z wyjątkiem Big Brothera i rodziców) mówiłem: „Szczęścia!”, a myślałem: „obyś szczezł(a)!”. Drażniło mnie też to, że nie radzę sobie z tym wszystkim, nie potrafię zlekceważyć i nie dbać o nic. Takie zbawcze zobojętnienie przychodzi dopiero rankiem 27-ego grudnia.
I na koniec, ostatnim powodem do złości jest to, że za rok znów będą te przeklęte święta.

51 Odpowiedzi na po świętach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>