Kalendarz

Lipiec 2003
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66559
  • Dzisiaj wizyt: 8

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2003

Przystanek Woodstock, Żary, 1-2 sierpnia 2003r.

No to jadę ;-)
Jakby co, to biore tel. więc kontakt ze mną – jaki taki – będzie.

Daab – Nienazwane barwy

„Brązowe oczy dziewczyn
Brunatny piach na plaży
Nienazwane barwy tęczy
Jak odcienie ludzkich twarzy
Niebieskie morskie fale
I stalowe w górach skały
A ty mówisz, ty mówisz tylko stale,
Że ten świat jest taki szary

Kolorowy świat, dano ci
Tysiącami barw, spróbuj żyć

Kremowe chmury w niebie
Letnie łąki pełne kwiatów
A ty widzisz wokół siebie
Tylko smutną szarą barwę
Niebieskie morskie fale
I stalowe w górach skały
A ty mówisz, ty mówisz tylko stale,
Że ten świat jest taki szary”

wolne skojarzenie z obejrzanym przed chilą filmem Miasteczko Pleasantville

przystanek Woodstock

zglosiłem się do Dziennego Patrolu :-) zobaczymy, co mi odpiszą :-)

sen morski

jadę nad morze. oprócz mnie jedzie jeszcze kilka osób. na pewno jeden chłopak i jedna dziewczyna. reszta się jakoś rozmywa. nie wiem czym jadę, ale wiem, że na północ… w kierunku Bałtyku.
idziemy na plażę. czuję wielką ekscytację. po raz kolejny zobaczę to wspaniałe miejsce.
stoimy na wydmie. dziewczyna idzie na jej szczyt. odwraca się do morza plecami. ja nie mogę doczekać się kiedy wreszcie wejdę do wody. jest późne popołudnie. kolega ostrzega mnie, żeby teraz się nie kąpać. nie wiem czemu.
przygotowuję się do wejścia do wody. widzę dno, ale wydaje mi się ono dość dziwne. jakby o wiele głębsze niż być w tym miejscu powinno.
podchodzę do brzegu. wtedy – jakby spod niego – wylatuje ponad powierzchnie dziwny obiekt. ni to boja, ni to kajak. przelatuje z wielką prędkkością obok mnie i upada nieopodal dziewczyny. zaraz po nim wylatują następne. ludzie na plaży rozbiegają się w panice. część kryje się w lesie na wydmach. ja, wraz z kolegą, przyglądamy się całej sytuacji ze zdziwieniem. dochodzimy do wniosku, że coś jest nie tak z linią brzegową. jak to jest możliwe, że spod plaży wyskakują takie rzeczy, a pojawia się ich coraz więcej. tak, jakby plaża się przesunęła i odsłoniła coś, co wcześniej pozostawało w ukryciu.
na tych ni to bojach ni kajakach się nie skończyło. niedługo potem pojawiła się pierwsza łódka. po niej kolejne. nie wystrzeliwały w powietrze jak wcześniej ‚boje’. pojawiały sie powoli. po prostu wypływały na powierzchnię. wraz z łódkami pojawiali się też ich sternicy, wioślarze… wszyscy utopieni. wyciągaliśmy to wszystko na brzeg, porządnie się zastanawiając, co takiego mogł się tam stać.

Enigma – the Principles Of Lust

„the Principles Of Lust
Are easy to understand
Do what you feel
And feel until the end

the Principles Of Lust
Are buried in your mind
Do what you want
And do it until you find

love”

bez imprez się nie obejdzie

już myślałem, że uda się tutaj nie pisać o balowaniu, ale jednak nie.

godz. 17:00 zbiórka w kontrolnym punkcie Łodzi, czyli pod Saspolem. potem wycieczka do pobliskiego źródełka w postaci Biedronki i zakup czterech piwek marki Fasberg. dalej kilka chwil spędzonych na Placu Komuny Paryskiej z widokiem na dom, w którym, w okrągłe okna pukają ptaki. a gdzie niegdzie wciśnięte są plasytkowe butelki imitujące witraże. następnie wycieczka do innego strategicznego punkut Łodzi, czyli do Warki. tam kolejne piwka i pomysł przejechania się turbotramwajem (popularnie zwanym City-Runner’em). jeden przystanek w jedną stronę. jeden przystanek z powrotem. kolejna wycieczka do Biedronki (tym razem w China-Town). znów cztery Fasbergi.
następnie wyprawa na koniec miasta do klubu Strefa. tam alkoholizacji ciąg dalszy. ale w międzyczasie machanie rączkami i nóżkami w ogóle nie do rytmu. także spotkanie z Elwirą i Moniką, których nie spodziewałem się spotkać. ze Strefy przemarsz ciemnymi ulicami Łodzi do klubu Midnight. i właściwie końcówka dnia. jakieś pyfko. jakaś muzyka. wszystko rozmazane.
potem jeszcze podróż dwoma nocnymi. i zasłużony odpoczynek w domu.

wieść pozytywna

poznałem osobę, która w 1992 roku była na koncercie zespołu Europe!

anomalii ciąg dalszy…

sytuacja przedstawia się tak: jest sobie Ona, jest sobie On. są przyjaciółmi. Ona bardzo lubi biegać. On nie czuje się na siłach, by przez godzinę uprawiać ‚jogging’. Ona proponuje mu jednak wspólną rekreację. On się chętnie zgadza, ale postanawia towarzyszyć w ‚joggingu’ na rowerze.
wszystko jest ładnie, pięknie. Ona sobie truchta, On jedzie obok. rozmawiają i w ogóle.

i tu zaczyna się dziać coś dziwnego. nie ma osoby, która mijając ich nie obejrzałaby się. wszyscy spoglądają na nich jakby byli wydarzeniem dnia (wieczoru). zdarzają się też przeróżne komentarze. od dowcipnych do ocierających się o granicę dobrego smaku.

dlaczego dziewczęta zawsze śpią ‚od ściany’?

nie wiem, czy jest to powszechna zasada. wolę nie uogólniać, ale ze wszeklich obserwacji, jakie do tej pory poczyniłem wynika, że dziewczęta wolą spać ‚od ściany’. kiedys nawet próbowałem rozszyfrować tę zagadkę. jednakże próby te skończyły się niepowodzeniem. nie na darmo mówiono mi, że dziewcząt rozgryźć się nie da. pewnie podobnie jest i w tym przypadku. mimo wszystko zastanawiający jest ten fakt. oprócz wielu innych, teraz ten nie będzie dawał mi spać spokojnie. kilka odpowiedzi już sobie wymyśliłem. teraz tylko kwestia sprawdzenia ich prawdopodobieństwa…

podpis i pieczątka

osoby dramatu: p. doktor, Ania z BWZ (Biuro Współpracy z Zagranicą Uniwersytetu Łódzkiego), pani z Dziekanatu, pani Wiesia z sekretariatu IF (Instytut Filozofii), student ;-)

Instytut Filozofii, główny hall
p. doktor: tu (na Transcript Of Records) potrzeba panu jeszcze pieczątki i podpisu kogoś ważnego. w BWZ będą wiedzieć kogo.
student: dobrze, biegnę do BWZ.
student urządza sobie wycieczkę do Rektoratu/Dziekanatu, gdzie mieści się BWZ
Ania z BWZ: tak, potrzebujesz tu podpisu i stempla, ale to załatwi pani w dziekanacie. ona może to podpisać i podstemplować.
student: dobra, idę na dół, do dziekanatu.
dziekanat.
pani z dziekanatu: ja mam to pdstemplować i podpisać? chyba ci z BWZ zwariowali? ja panu niczego nie podstempluje, a już na pewno nie podpisze. poza tym, co mi tu pan daje? to przecież nie jest po polsku? po angielsku? my nie podpisujemy dokumentów w języku obcym! a pieczątkę, to pan może sobie z IF wziąć.
student: dobrze. pójdę do IF.
sekretariat IF
pani Wiesia: owszem, ja panu moge to podstemplować, ale ja nie jestem żadnym koordynatorem do spraw ECTS (European Credit Transfer System). zresztą, ma pan już podpis p. doktora. powinno wystarczyć.
student: no dobrze. miejmy nadzieje, że to wystarczy.