Kalendarz

Marzec 2003
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 65555
  • Dzisiaj wizyt: 1

Miesięczne Archiwa: Marzec 2003

stracona nadzieja

wyobraźmy sobie człowieka, który ma zamiar przebyć pewien odcinek drogi. ma ochotę dojść stąd – tam. i nie ważne czym jest to ‚stąd’, a czym to ‚tam’. ważne jest, że człowiek nasz ma zamiar przebyć ten odcinek.
żeby dojść do celu najpierw musi pokonać połowę drogi, prawda? z tym się chyba wszyscy zgodzą. dalej, żeby dotrzeć to miejsca, gdzie chciał się zatrzymać, musi znów pokonać połowę tej drogi, która mu jeszcze została, nie? idąc dalej tym tropem wciąż musi pokonywać coraz to kolejne połowy tego, co mu pozostało do przebycia. widać więc wyraźnie, że nigdy nie dojdzie tam, gdzie chciał (przecież odcinek składa się z nieskończonej ilości punktów, i zawsze, zawsze będzie coś, co jeszcze da się podzielić na dwa).
można by pomyśleć, że to zła nowina. i owszem dla człowieka, który w perspektywie ma nigdzie nie dojść jest to przykra sprawa, ale – jak wszędzie – jest też dobra strona tego paradoksu.
wyobraźmy sobie piwo. takie zwykłe w butelce. i teraz wyobraźmy sobie kogoś, kto to piwo ma wypić. dla niego informacja taka jest przecież najlepszą, jaką tylko można usłyszeć. wreszcie znaleziono sposób na picie piwa bez końca :-)

taki wyciągnąłem dziś wniosek na zajęciach z Erystyki. ucieszył mnie niezmiernie. już widziałem siebie powiadamiającego o tej wspaniałej nowinie wszystkich znajomych. i jak padał w tamtej chwili deszcz, tak ja cały promieniałem. pojawiła się we mnie wielka nadzieja nieskończonego picia piwa.

niestety. pan doktor prowadzący zajęcia udowodnił matematycznie, że nie można pić i pić i pić w nieskończoność. w zasadzie mówił o pokonywaniu odcinka drogi, ale ja przekształciłem to na przykład bliższy mojej osobie. otóż drogę, jaka jest do pokonania (czy piwo, które jest do wypicia) oznaczmy S. Takie S będzie równie sumie, połowy drogi, którą trzeba pokonać, potem połowie połowy, czyli ćwierci, dalej połowie ćwierci, czyli jednej ósmej i tak dalej. w zapisie to wygląda mniej więcej tak: S=((1/2)*S)+((1/4)*S)+((1/8)*S)… wyciągając S przed nawias otrzymujemy: S=(1/2)+(1/4)+(1/8)… czyli – ciąg geometryczny, który zwiększa się regularnie o q=1/2. mając takie dane można wyliczyć sumę takiego ciągu wedle następującego wzrou: E=(a1)/(1-q), gdzie a1, to pierwszy element ciągu, a q, to odstęp o jaki się ten ciąg zmienia. podstawiając dane do wzoru otrzymujemy: E=[(1/2)/1-(1/2)],co nie daje nam niczego innego, jak tylko 1. a 1 oznacza, że jednak człowiek przebędzie całą drogę (czy, w moim wypadku, całe piwo zostanie wypite).

i w ten sposób nadzieja na nieskończone piwo legła w gruzach.

ranking.blog.pl

pojawiły się dwa nowe piwa.
zapraszam do zapoznania się z nimi.

Georges Bataille, „Ksiądz C.”

fragment o tym, że lepiej jest do czegoś dążyć, niż to osiągać.

„Trawiony niemocą wykoncypowałem absurdalny sposób na precyzyjne określenie trudności, z jaką boryka się literatura. Wyobraziłem sobie jej przedmiot – szczęście doskonałe – jako mknący drogą samochód. Najpierw, mając nadzieję go wyprzedzić, zbliżyłbym się do niego z lewej strony. Wówczas on by przyspieszył i stopniowo oddalał się, umykając przde mną z całą mocą swego silnika. Właśnie owa chwili, w której ścigany samochód zostawiałby mnie coraz bardziej w tyle, uświadamiając mi, że nie zdołam go dopędzić, a później stracę go z pola widzenia, jest obrazem przedmiotu, do którego zmierza pisarz; przedmiot ów należy do niego jedynie pod warunkiem, że umknie – a nie zostanie doścignięty – u kresu wysiłku i w stanie nieznośnego napięcia. Właśnie w pozostawaniu w tyle za szybszym samochodem osiągałbym szczęście, które w gruncie rzeczy by mi umknęło, gdyby na pozór mnie nie omijało. Chodzi o to, że szybszy samochód nieczego nie dogania, podczas gdy wolniejszy, który za nim podąża, doznaje realności szczęścia w momencie, gdy z powodu szybkości tamtego odnosi wrażenie, że się cofa. Prawdę powiedziawszy, jedynie we śnie byłem w stanie osiągnąć ów moment krańcowej jasności umysłu: gdy sen pryskał, bez żadnego przejścia pogrążałem się z powrotem w mglistej nieświadomości stanu czuwania.”

żuczki

to będzie cytat z zajęć Erystyki, czyli Sztuki Formułowania Argumentów i Prowadzenia Dyskusji.

„Idą trzy żuczki, mama żuczek, tata żuczek i synek żuczek asfaltową drogą. Nagle synek żuczek widzi za sobą nadciągający wielki walec. Wszczyna panikę:
– Rodzice! Rodzice! Za nami pędzi walec! Musimy uciekać! Musimy coś z tym zrobić.
Rodzina żuczków zaczyna więc pędzić przed siebie. Trafiają na niewielkie dziury w tym asfalcie. Chowają się szczęśliwie. Walec krzywdy im nie robi. Zadowolony synek żuczek, po tym, jak minęło niebezpieczeństwo stwierdza:
– Dobrze drodzy rodzice, że znaleźliśmy te dziury w asfalcie. Inaczej zostałyby po nas cztery mokre plamy.”

i teraz pytanie. dlaczego ‚synek żuczek’ mówi o czterech mokrych plamach?
czekam na propozycje. poprawną odpowiedź podam po jakimś czasie.

lew Retkini


lew Retkini

oto efekt spaceru po okolicach Retkini. widoczny na zdjęciu Lew Retkini (nie mylić z Lwem Rywinem) jest na tyle kiczowaty, że zasłużył sobie na umieszczenie go na moim blogu. należy mu się zaszczytne miejsce.

protest

biorąc przykład z mojego brata postanowiłem w ramach protestu przeciw wojnie w Iraku wypijać conajmniej jedno piwo dziennie. wczoraj oprotestwowałem, wraz ze znajomymi, już kilka dni naprzód, na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że nie będę mieć takiej okazji w najbliższych dniach. niestety… po proteście został w głowie _gigantyczny_ kac moralny :-/ że też muszę takie rzeczy pamiętać. no nic… taki kac też przechodzi.

połowinki

odbyły się.
najpierw tradycyjnie, park filozoficzny
potem nalewka w bufecie na uczelni
dalej wycieczka do restauracji Kresowa
aż wreszcie zapijanie tam.
źle nie było.

NON BELLUM SED AMOREM FAC!

rekonstrukcja zdarzeń

ok. 16.00 – przyjazd kolegi
ok. 16.15 – zakup pół zgrzewki piwa Finkbrau
ok. 16.30 – pierwsze piwo u mnie w domu
ok. 17.00 – wódka
ok. 18.00 – wycieczka w stronę Leader Pricea, a dalej do Dekompresji
ok. 19.00 – zabunkrowanie w Biedronce, przyjazd znajomych
ok. 19.30 – eksmisja z Biedronki, picie przed Biedronką
ok. 20.30 – decyzja, by zmienić miejsce
ok. 21.00 – knajpa dworcowa
ok. 22.30 – dworzec Łódź Kaliska i pociąg do Skierniewic

później przerwa ;-)

ok. 1.00 – powrót do domu.

NON BELLUM SED AMOREM FAC!

wojna

po obejrzeniu wystąpienia Jurka Krzaka odnośnie sprawy Iraku nie mam żadnych wątpliwości. cokolwiek by się nie działo, wojna jest nieunikniona. a szkoda, bo nigdy nie sądziłem, że ‚dożyję’ takich czasów, w których miałbym być świadkiem tego typu wydarzeń.

ritus brevissimus


ritus brevissimus


Najkrótsza modlitwa jezuicka do odmawiania podczas podróży i niebezpieczeństw.

Odmówić: Ojcze Nasz i Zdrowaś Mario
Potem: a b c d e f g h i k l m n o p q r s t u v x y z

Wezwanie: Z tych liter alfabetu
Odpowiedź: Zrobiono cały modlitwenik

Módlmy się:
Boże, któryś z dwudziestu czterech liter całe Pismo Święte i Modlitewnik ten ułożyć zechciał, połącz i rozłącz, zbierz te dwadzieścia cztery litery w Jutrznię, a także, …, …, …, …, …, [1]Kompletę. Amen

[Niech modlący] Przeżegna się i powie: Mądremu starczy.

Wezwanie: w pokoju
Odpowiedź: niech zasnę i odpocznę

W czasie postu można dodać: Alleluja.


[1] tu wymienione nazwy modlitw odmawianych przez Jezuitów o różnych porach dnia. niestety nie jestem od tego specjalistą