Kalendarz

Styczeń 2003
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 66829
  • Dzisiaj wizyt: 17

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2003

absurd miesiąca

któregoś pięknego popołudnia, po powrocie do domu usłyszałem informację, która totalnie zbiła mnie z nóg. okazało się mianowicie, że ojciec w swej nadrozwiniętej pomysłowości dogadał się z jakąś znajomą z telewizji Toya w dość nietypowej sprawie. otóż telewizja Toya, od jakiegoś czasu, prowadzi cykliczną audycję poświęconą domowym zwierzętom ‚znanych’ Łodzian. ojciec odpowiednio się zakręcił i kolejny odcinek ma być o ‚moim’ psie.
już na takim etapie byłem mocno zdziwiony. co podkusiło ojca, żeby wciskać się do TV Toya? okazało się jednak, że to nie koniec.
matka przyjęła tę informację z dużym entuzjazmem. wtedy zostało przesądzone. mój i brata ewentualny sprzeciw nie miał szans być przyjętym. ‚klamka zapadła’ i najprawdopodobniej już w niedzielę będzie w naszym domu gościć ekipa z TV Toya w celu nakręcenia programu o Alasce (tak wołamy na psa).
I znów, byłoby wszystko okej, gdyby nie fakt, że TV Toya życzy sobie, by w tym czasie w domu byli wszyscy, i żeby każdy z nas opowiedział coś ciekawego, jakąś historyjkę, anegdotkę o psie. przez chwilę myślałem, że uda mi się uniknąć konfrontacji z tym ojca pomysłem, jednak to zastrzeżenie rozwiało wszelkie moje nadzieje. w niedzielę od rana będę musiał mówić do kamery coś o Alasce.
pozostało jednak jeszcze coś, czego mogę się trzymać – mam opowiadać jakieś historyjki o psie, o którym niczego opowiedzieć się nie da. ona jest totalnie nieopisywalna. to pozwala jednak na ‚fantazjowanie’, a co za tym idzie, na niezłą zabawę. już z bratem wymyślaliśmy, co za ‚kit’ możnaby ludziom z Toyi wcisnąć. stanęło na kilku ideach. może którąś z nich się zrealizuje (choć nigdy nie wiadomo, jak to będzie, kiedy będę miał kłamać w żywe oczy przed kamerą zachowując przy tym samym jakiś pozór powagi).
na koniec nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić wszystkich zainteresowanych, do obejrzenia programu w TV Toya o moim psie (niestety, jeszcze nie wiem, kiedy będzie emisja, ale – jak tylko się w tym zorientuję – dam znać). żeby było śmieszniej, już zupełnie groteskowo – ja w domu nie mam Toyi, więc może skończyć się tym, że nie obejrzę programu o sobie (chyba, że dogadam się z kimś, kto albo 1) przyjmie mnie na czas emisji; 2) nagra na VHS).

poniedziałek

13.43 – pobudka. dawno już nie zdarzyło mi się wstać o takiej porze. ale to fajne uczucie. wstawać, gdy budzi słońce (pokój mam od zachodniej strony).
15.30 – zaliczona ontologia (część pierwsza, pisemna) na 31 pkt-ów z możliwych 60.

Insomnia

Insomnia plakat Bardzo powolny film. Jego prędkość idealnie oddaje to, co musiał czuć bohater.
Zdaje się, że każda chwila trwa w nieskończoność i nigdy nie nadejdzie już następna. Takie wrażenie spowodowane jest u bohatera tym, że wyjechał na Alaskę, gdzie właśnie panuje dzień polarny. Organizm nie przyzwyczajony do takich realiów nie pozwala mu zasnąć. Detektyw do rozwiązania ma zagadkę, jednak z każdym dniem jego zdolności postrzegania maleją, coraz częściej nie wie, czy widzi coś, co naprawdę jest, czy widzi tylko to, co podsuwa mu wyobraźnia. Nie może się skoncentrować. Ogólnie podupada w nim ‚trzeźwość’ oceny sytuacji. Końcowe sceny – mimo, iż bohater wciąż nie śpi – wydają się być już raczej tylko jego marzeniami sennymi.
Przez takie zachwianie realności, od początku, gdy wszystko jeszcze jest normalne, poprzez sceny, gdy bohater błąka się we mgle (zapowiadające późniejsze zamglenie jego percepcji), aż do ostatnich, kiedy już resztkami sił zmusza się do wysiłku intelektualnego, sprawiają, że film ogląda się bardzo przyjemnie. Z dużym zaciekawieniem studiując ukazaną przez reżysera pobieżną charakterystykę ‚tytułowej’ bezsenności.

sobota

od rana prześladowały mnie ‚nieszczęścia’. zaczęło się od tego, że „wybuchła” mi płytka CD w napędzie CD-ROM. istna tragedia, gdyż była to płytka, którą nagrałem niedawno, a która zawierała bardzo fajną muzyczkę… nie wiem, jak szybko uda mi się odrobić straty, nie mówiąc już o tym, że wypadałoby również postarać się o nowy napęd CD.
dalej miałem zamiar wydrukować sobie materiały, które przygotowałem dzień wcześniej na dzisiejszy egz. były mi potrzebne o tyle, że miałem je zamiar przejrzeć jeszcze w drodze do szkoły. niestety – właśnie wtedy drukarka odmówiła posłuszeństwa.
pojechałem zatem wściekły na uczelnię, gdzie okazało się, że przyjechałem godzinę za wcześnie.
na egz., jak można było się spodziewać, dostałem m.in. pytania o to, co miałem zamiar powtórzyć sobie w trakcie drogi do szkoły, a czego nie mogłem zrobić ze względu na strajk drukarki. nie muszę pisać, jak sobie z tymi pytaniami poradziłem (a raczej nie poradziłem).
wróciłem do domu nieco zmęczony wysiłkiem – nazwijmy to – intelektualnym, przekąsiłem co nieco i zdecydowałem się na drzemkę. Niestety, drzemka ta uniemożliwiła mi pójście na lodowisko, o którym myślałem już od dobrych kilku dni. Jestem nieco zły na siebie, ale obiecałem sobie, że postaram się nie zepsuć imprezki za tydzień. wtedy już na pewno nie zaśpię i wejdę na lód. może uda się nawet jakoś w środku tygodnia :-)

Baise Moi

Baise Moi plakat Dziwny film! Z jednej strony, jeśli wczuć się w pozycję bohaterek powinien wywoływać zrozumienie ich narastającej frustracji, ale z drugiej strony – oglądając film z dystansem, można zadawać sobie pytanie, po co w ogóle taki film?
Mnie – osobiście – tak ukazana rzeczywistość filmowa bardzo odpoiwada. Oglądam drogę bohaterek po równi pochyłej w dół i zdaję sobie sprawę czym to się skończy. W zasadzie, od momentu zawiązania się akcji ma się świadomość ostatniej sceny filmu. Mimo to ogląda się go z zaciekawieniem połączonym z przerażeniem. Ile przemocy można mieć w sobie? Ile gniewu, złości, żalu do całego świata? Ja rozumiem ten stan, choć nie posunę się pewnie nigdy do czynu, na który zdecydowały się bohaterki.
W skrócie – obraz opowiada o dwóch dziewczętach (kobietach?), które – po tym, jak zostały zgwałcone – wpadają w coraz większą histerię. Przemierzają sfrustrowane Francję, bez celu. Koncentrują się jedynie na zdobywaniu pieniędzy i zabijaniu przypadkowo poderwanych facetów.
Ogólnie rzecz ujmując – film chory, a takie właśnie lubię. Chory pomysł, chore bohaterki, chory sposób kręcenia i nawet muzyka – bardzo dobra – jest w pewien sposób chora. Rozstraja, może pobudza? człowieka.

e-mail informacyjny

„Z przyjemnością powiadamiam, że komisja wydziałowa zakwalifikowala Pana na wyjazd w ramach programu Sokrates do Jyvaskyla w semestrze zimowym przyszłego roku akademickiego.”

I wszystko jasne ;-)
Pierwszy etap za mną.

Finlandia

No to jestem po wstępnej rozmowie mającej na celu sprawdzić, czy nadaję się na wyjazd na stypendium do Finlandii. Wyników jeszcze nie znam, ale jestem dobrej myśli. „Idioty” na tej rozmowie z siebie nie zrobiłem, a to najważniejsze :-) No może tylko raz, gdy na pytanie „Have you noticed …” odpowiedziałem „No, I don’t”, ale co tam :-)
No nic… teraz pozostaje czekać na decyzję komisji, i jeśli będzie pozytywna, to podjąć kolejne kroki, które przybliżyłyby mnie do tegoż wyjazdu.

lodowisko

Wczoraj wybrałem się na lodowisko. Co prawda niekoniecznie z zamiarem pojeżdżenia na łyżwach, a raczej z zamiarem innej rozrywki (wiadomo, po lodzie jeździ masa fajnych dziew… tzn. osób ;-))) ponadto chłód lodu sprzyja wypiciu napoju ogrzewającego). Podobało mi się na tyle, że chyba następnym razem dam się namówić na nałożenie łyżew na siebie i wejście na lód. Będzie śmiesznie, bo wcześniej ostatni raz jeździłem dobrych kilka (jak nie kilkanaście) lat temu.

Fungus – Fiat

Z cyklu promocja młodych talentów – dziś autorski projekt Szalonego Basisty, niegdyś mojego bratanka ze szkoły, ostatnio najbardziej sfrustrowanej osoby, z jaką mam kontakt.
Fungus, z kompozycją o wdzięcznym tytule „Fiat”.

Part 1.
Kupiłem sobie fiata,
Choć fiat to zwykły grat,
Objadę nim pół świata,
Bo dziwi mnie ten świat.

Dziwi mnie ten świat tak
W częściach jak i w sumie
Posłucham może ludzi
I wtedy coś zrozumiem.

I czym więcej słyszę -
Bardziej brak mi słów,
Im częściej śnię na jawie,
Tym mocniej pragnę snu.

Im częściej śnię na jawie
Tym mocniej pragnę snu.

Ref.
Więc skoro to mój czas, którego
Nikt mi nie odbierze,
To czemu nic nie robię?
I czemu ciągle leżę?

A skoro jestem nikim,
I jeśli w nic nie wierzę,
To czemu się nie wieszam,
Choć czasem pragnę szczerze?

Part 2.
Kupiłem sobie psa
Pies cztery łapy ma i dojdzie
Tam gdzie chce dwa razy
Szybciej niż ja.

Nie próbuj być sobą,
Zostać musisz Kimś,
Szczęście jest nie tu,
To jeszcze nie dziś.

Im więcej o tym myślę,
Tym bardziej boli łeb.
Tym się czuję głupszy
Im późniejszy wiek.

Tym się czuję głupszy
Im późniejszy mój wiek.”

I na koniec… zapraszam do zapoznania się z wersją audio tego utworu.
Fungus – Fiat ok. 2.45 MB

zaliczenia

na dzień dzisiejszy sytuacja przedstawia się następująco:

- epistemologia – wykład i ćwiczenia
- paleografia łacińska – seminarium analityczne
- pedagogika – wykład i ćwiczenia
- selected subiects in philosophy of religion – seminarium analityczne

zostały jeszcze:

- estetyka – wykład i ćwiczenia
- historia filozofii – wykład i ćwiczenia
- informatyka
- łacina – fakultet
- ontologia – wykład, ćwiczenia, egzamin
- translatorium łacińsko-angielskie